Ricciardo: Decyzja o odwołaniu GP Monako jest bolesna

Zmagania na ulicznym torze w księstwie nie odbędą się po raz pierwszy od 66 lat.
26.03.2014:27
Maciej Wróbel
413wyświetlenia
Embed from Getty Images

Daniel Ricciardo przyznał, że wiadomość o odwołaniu tegorocznego Grand Prix Monako była dla niego bolesna.

Szalejąca pandemia koronawirusa spowodowała, że pierwsze osiem rund sezonu 2020 nie odbędzie się w pierwotnym terminie. Grand Prix Monako jest natomiast - obok GP Australii - jedną z dwóch eliminacji, które zostały definitywnie odwołane.

Czwartkowa decyzja o wycofaniu się z organizacji wyścigu na ulicach księstwa sprawia, że legendarne zmagania nie dojdą do skutku po raz pierwszy od roku 1954.

Daniel Ricciardo podczas Q&A na oficjalnym profilu Renault na Instagramie przyznał, że choć jeszcze nie myśli zbytnio o tym, kiedy będzie mógł wrócić na tor, to jednak wiadomość o odwołaniu Grand Prix Monako była dla niego szczególnie przytłaczająca.

Nie pokonuję jeszcze żadnych okrążeń w mojej głowie, bo nie wiem nawet, po jakim torze będziemy się najpierw ścigać. Obejrzałem zeszłej nocy przejazd po Monte Carlo z kamery pokładowej i zrobiło mi się trochę smutno. Naprawdę nie wiem, gdzie zaczniemy sezon. To bolesne - przyznał kierowca Renault.

Oczywiście strata każdego wyścigu boli. Mojej domowej rundy w Melbourne także. Niestety, taką mamy teraz rzeczywistość.

Najbliższą rundą w obecnej sytuacji jest Grand Prix Kanady, zaplanowane na 14 czerwca. Mimo to, przeprowadzenie wyścigu w Montrealu także jest wątpliwe, biorąc pod uwagę odroczenie nawet tak odległych imprez jak sierpniowe igrzyska w Tokio.

Zapytany o to, jak może wyglądać powrót do ścigania po tak długiej przerwie, Australijczyk odpowiedział: Będzie gorąco. Myślę, żeby wystartować z końca, bo sądzę, że pierwszy zakręt będzie szalony.

Popatrzę z tyłu jak się rozwinie sytuacja i wtedy obejmę prowadzenie. Najpierw jednak zdobędę pole position, a potem dobrowolnie wystartuję z końca! - zażartował zawodnik z Perth.

Ricciardo za pośrednictwem mediów społecznościowych regularnie dzieli się z fanami filmikami ze swoich treningów. Australijczyk zdalnie kontynuuje także pracę ze swoim trenerem personalnym, Michaelem Italiano. Treningi z pewnością pomagają mi podtrzymać bojowe nastawienie. Gdy trenujesz, pojawia się trochę złości. Na tę chwilę to dla mnie jak lekarstwo.

Sądzę, że teraz jest idealny moment na zadbanie o formę. Jesteśmy zmuszeni do siedzenia w domu, nie ma żadnych lotnisk, ani zmęczenia z powodu zmian stref czasowych. Możemy spokojnie stworzyć sobie coś w rodzaju obozu treningowego, co nie zawsze jest możliwe.

Dobrze wiedzieć, że mamy dużo czasu, nie musimy też zbytnio naciskać. Myślę, że gdy to wszystko się skończy, zobaczymy wielu kierowców i ludzi w ogóle w świetnej formie. Mam taką nadzieję - zakończył Australijczyk.