Kubica wciąż żałuje straconej szansy na tytuł z BMW w 2008 roku

Polak twierdzi, że z nowymi częściami mógł wygrać jeszcze Grand Prix Japonii 2008.
22.06.2012:28
Maciej Wróbel
1724wyświetlenia
Embed from Getty Images

Robert Kubica przyznał, że wciąż w pewnym stopniu żałuje straconej szansy na mistrzowski tytuł z BMW Sauber w 2008 roku, po tym, jak niemiecki producent zdecydował się na wczesne zakończenie rozwoju bolidu F1.08.

W 2008 roku krakowianin po odniesieniu zwycięstwa w Grand Prix Kanady został liderem klasyfikacji generalnej. Na półmetku sezonu wciąż liczył się w walce o tytuł, tracąc zaledwie dwa punkty do prowadzących w tabeli Hamiltona, Massy i Raikkonena.

Mimo to w związku z nadchodzącą rewolucją techniczną i wprowadzeniem KERS, zespół BMW Sauber zdecydował się wcześnie porzucić rozwój bolidu F1.08 na rzecz samochodu na rok 2009. Tym samym niemiecki producent zaczął tracić dystans do Ferrari oraz McLarena.

W drugiej połowie sezonu Robert Kubica zdołał finiszować na podium zaledwie trzykrotnie, przez co na koniec roku wypadł z czołowej trójki tracąc do pierwszego Lewisa Hamiltona 23 punkty. Z kolei po sezonie 2009 BMW ostatecznie wycofało się z F1, po tym, jak bolid F1.09 z systemem KERS chłodzonym powietrzem okazał się mało konkurencyjną konstrukcją.

Jeszcze w trakcie sezonu 2008 Kubica uważał, że przerwanie rozwoju F1.08 jest błędem i jak teraz przyznał w rozmowie z GP Racing, nie zmienił od tamtej pory zdania w tej kwestii. Mam dokładnie taki sam pogląd na tę sprawę, jak dwanaście lat temu. Byłem w końcu zaangażowany w tę sprawę i zarazem czułem, ze może być to nasza jedyna szansa na tytuł mistrzowski.

Nie mieliśmy najszybszego samochodu. Zwykle mistrzostwa wygrywa najszybszy samochód, ale nie zawsze tak się działo. Z różnych powodów, czy to błędów innych, czy też wykonania przez nas lepszej pracy na początku sezonu, prowadziliśmy w mistrzostwach nie mając najszybszego bolidu. Trzeba korzystać z wszelkich nadarzających się okazji, ponieważ nigdy nie wiesz, czy kiedykolwiek dostaniesz drugą szansę.

Po dziesięciu latach spotkałem się z niektórymi mechanikami, z którymi wówczas pracowałem. Mieli oni dokładnie te same odczucia, co ja. Żałują tego wszystkiego, ponieważ jak się okazało, nigdy nie dostaliśmy drugiej szansy.

To było czyste ściganie, nikt nie dominował. Ferrari i McLaren byli mocniejsi na niektórych torach, ale miewali problemy techniczne i popełniali błędy. Właśnie dzięki temu objąłem prowadzenie w mistrzostwach i utrzymałem się w walce o tytuł tak długo bez najlepszego bolidu.

Pamiętam, jak w Fuji zakwalifikowałem się na szóstym miejscu, a Nick [Heidfeld] na szesnastym. Zupełnie nie mieliśmy tempa. Mimo to prowadziłem na pierwszych okrążeniach i dojechałem drugi do mety. Jestem pewien, że gdybyśmy korzystali z części, które testowaliśmy trzy miesiące wcześniej, wygrałbym ten wyścig.

Wciąż żałuję tej utraconej szansy, ale jednocześnie uważam, że miałem szczęście, że w ogóle znalazłem się w pozycji pozwalającej na walkę o tytuł. Jest wielu utalentowanych kierowców, którzy nigdy nie dostali tej szansy - zakończył 35-latek.