Perez: Bałem się, że opony nie wytrzymają do mety

Meksykanin cieszy się z obrony drugiego miejsca przed kierowcami Ferrari.
15.11.2014:15
Nataniel Piórkowski
960wyświetlenia
Embed from Getty Images

Sergio Perez obawiał się, że opony w jego bolidzie nie wytrzymają do końca zmagań o Grand Prix Turcji.

Perez jako jeden z nielicznych zrealizował strategię jednego pit stopu. W sumie Meksykanin pokonał na przejściowych oponach 48 okrążeń.

Chociaż zawodnik Racing Point nie był w stanie utrzymać za sobą Lewisa Hamiltona, to po zaciętym pojedynku z ostatniego okrążenia obronił drugą pozycję przed kierowcami Ferrari.

Powiedziałem mojemu zespołowi przez radio, że moim zdaniem jeszcze jedno okrążenie i te opony po prostu by eksplodowały. Pod koniec czułem olbrzymie wibracje.

Patrząc na wszystko, co wydarzyło się od startu, aż do samej mety, gdy ścigaliśmy się na przesychającym torze, to zespół poradził sobie naprawdę fantastycznie. Dobrze czytali taktykę. Lewis był dzisiaj w topowej dyspozycji a u nas pod koniec zaczęły się poważne problemy. Pomimo tego dowieźliśmy do mety dobry wynik.

Perez stoczył dwa krytyczne pojedynki - pierwszy z Maxem Verstappenem a drugi z Charlesem Leclerkiem.

Nie mogłem niczego ujrzeć w lusterkach. Były kompletnie zaparowane. Mój inżynier informował mnie o czasach i tak dalej. Nagle znikąd zobaczyłem za sobą Maxa, który nagle zniknął.

Później kolejna walka, tym razem z Charlesem. Wiedziałem, że się do mnie zbliża. Na ostatnim kółku stoczyliśmy ze sobą świetny pojedynek. Wyprzedził mnie w dziesiątym zakręcie, ale zrewanżowałem mu się w dwunastce. To był naprawdę chaotyczny wyścig, ale mamy solidny rezultat.

Pytany o to, czy drugie miejsce w Turcji jest miłym prezentem przed odejściem z Racing Point, Perez odparł: Wszyscy wiemy, że liczy się zdobywanie mocnych wyników, weekend po weekendzie. Jesteś tak dobry, jak dobry był twój ostatni wyścig. Ważne, aby finiszować na wysokich miejscach. Wszystko poza tym nie jest już w moich rękach.