Windsor: Perez powinien być wdzięczny Red Bullowi

Brytyjski dziennikarz krytykuje niedawne wypowiedzi 35-latka o jego pobycie w RBR.
13.01.2617:36
Maciej Wróbel
61wyświetlenia
Embed from Getty Images

Peter Windsor postanowił skrytykować Sergio Pereza za jego ostatnią wypowiedź na temat jego startów w Red Bull Racing, stwierdzając, iż Meksykanin zgrywa ofiarę.

35-letni dziś Perez, który przygotowuje się do powrotu do F1 po rocznej przerwie, trafił do Red Bull Racing po udanym sezonie 2020 w barwach zespołu Racing Point. Przez pierwsze trzy sezony - choć z reguły ustępował tempem Maksowi Verstappenowi - stanowił pewny punkt zespołu, odnosząc w tym okresie pięć zwycięstw i pomagając ekipie z Milton Keynes w wywalczeniu mistrzostw świata konstruktorów w latach 2022 i 2023.

Forma Meksykanina załamała się w roku 2024, kiedy to po udanym początku kampanii zaczął mieć coraz większe trudności nawet ze zdobywaniem punktów czy awansami do Q3 w czasówkach. Po długim okresie niepewności Red Bull, widząc problemy Pereza, zdecydował się rozwiązać ważną do końca 2026 roku umowę. Podczas letniej przerwy w roku 2025 potwierdzono zaś powrót 35-latka do F1 z nowo utworzoną fabryczną ekipą Cadillaca.

W swojej niedawnej wypowiedzi w podcaście Cracked Perez w dość mocnych słowach odniósł się do okresu swoich startów w Red Bullu, twierdząc, iż w kontekście jego tempa wszystko stanowiło problem, gdyż zespół był tak mocno skoncentrowany na Maksie Verstappenie. Meksykanin nazwał też partnerowanie Holendrowi najgorszą robotą w Formule 1.

Dziennikarz Peter Windsor twierdzi jednak wprost, iż Perez po prostu szuka wymówek, by usprawiedliwić swoje słabsze występy. Uważam, że zgrywa idealną ofiarę, nie sądzę, by w tych słowach była choć odrobina prawdy - powiedział 73-latek w podcaście Cameron CC.

Myślę, że gdyby w drugim bolidzie Red Bulla w ostatnich pięciu czy sześciu latach posadzić Charlesa Leclerca, to odniósłby on całkiem spore sukcesy. Może nawet wygrałby walkę o tytuł z Maksem. To nie tak, że jest tak dobry, jak Max w tej chwili, ale gdyby w drugim bolidzie znalazł się kierowca takiej klasy, to oczywiste, że znajdowałby się on bardzo blisko Maksa.

Prawda jest jednak taka, że nigdy u boku Maksa takiego kierowcy nie było, wyłączając krótki okres, kiedy ścigał się tam Daniel Ricciardo. Red Bull potrafi zbudować dwa bardzo konkurencyjne samochody, co mogliśmy zobaczyć w czasach Sebastiana Vettela i Marka Webbera.

Dla mnie więc to kompletny nonsens - Perez po prostu próbuje usprawiedliwić to, że nie był tak szybki jak Max. Zasadniczo mówi coś w stylu: «Gdyby zbudowali samochód wokół mnie, to ja byłbym czterokrotnym mistrzem świata, a Max nie miałby nic». Nie wiem, czy rzeczywiście miał to na myśli, ale jak dla mnie się myli.

Windsor uważa też, że Perez powinien być wdzięczny za szansę, jaką otrzymał od zespołu Red Bulla. Ścigał się zapewne na poziomie znacznie przewyższającym poziom jego talentu i wygrywał wyścigi. Dlatego też powinien mówić: «Po prostu nie wierzę w to, jakim szczęściarzem byłem, mogąc ścigać się dla Red Bulla. Byłem tam szczęśliwy, to był wspaniały zespół. Byłem tam w złotych czasach z Jonathanem Wheatley'em, Christianem Hornerem i Adrianem Newey'em».

Dlaczego o tym nie wspomina? Nie dziękuje Red Bullowi za te zwycięstwa? To ta sama stara śpiewka. Kiedy wygrał kilka wyścigów na początku i cała meksykańska prasa ekscytowała się, że może wygrać mistrzostwa i pokonać Maksa, on w to uwierzył!

Oczywiście, że prasa tak będzie mówić, bo tak właśnie robią. Żeby jednak Perez uwierzył w to wszystko i wierzył chyba do tej pory. To niedorzeczne - dodał Brytyjczyk.