Wolff: Atak Russella na Bottasa był zbyt agresywny

Austriak potwierdza jednak, że rozumie perspektywę obu kierowców.
18.04.2118:54
Nataniel Piórkowski
2536wyświetlenia


Valtteri Bottas i George Russell powinni podzielić się winą za kolizję, którą spowodowali w połowie wyścigu na Imoli - uważa szef działu sportów motorowych Mercedesa, Toto Wolff.

Zdaniem Austriaka Russell nie powinien był ryzykować próby wyprzedzania w niekorzystnych warunkach, rywalizując z fabrycznym Mercedesem.

Incydent do którego doszło w pierwszej szykanie był tak poważny, że wyścig musiał zostać chwilowo przerwany. Po opuszczeniu rozbitego bolidu Russell podbiegł do Bottasa pytając go o to, czy chciał ich obu zabić. W odpowiedzi kierowca teamu z Brackley pokazał 22-latkowi środkowy palec.

Do tanga trzeba dwojga. To był paskudny wypadek - powiedział Wolff. Rozumiem punkt widzenia obu kierowców, ale jeśli mielibyśmy spojrzeć na to z globalnej perspektywy, z naszego miejsca w Mercedesie, nie powinno do tego dojść. Myślę, że zarówno George jak i Valtteri myślą teraz, że to nie oni ponoszą winę za to co się stało. Muszę w tym miejscu powiedzieć, że nie jest to dla mnie jasne.

Wolff rozumie, dlaczego Russell zdecydował się na przeprowadzenie ataku, ale jednocześnie zasugerował, że Brytyjczyk powinien zachować większą ostrożność.

Nawet z DRS był to odważny atak, ale myślę, że jeśli kierowca wyścigowy nie korzysta z wolnej przestrzeni na torze, to nie jest kierowcą wyścigowym. Z drugiej strony, być może jazda George'a była zbyt agresywna biorąc pod uwagę, że rywalizował z Mercedesem a tor przesychał.

Russell oskarżył Bottasa o złamanie dżentelmeńskiej umowy mówiącej o tym, że broniąc pozycję nie należy wykonywać żadnych gwałtownych manewrów. Fin argumentował z kolei, że cały czas pozostawiał 22-latkowi wystarczająco dużo miejsca po prawej stronie.

Ciągle droczę się z George'em i mówię mu, że jeśli wykona dobrą robotę, to może trafić do Mercedesa, a jeśli nie, to robimy Renault Clio Cup. Dzisiaj jesteśmy bliżej Renault Clio Cup.