Alonso poszedł na całego na ostatnim okrążeniu

Hiszpan nie wiedział w jaki czas celować, ze względu na zmienne warunki.
19.06.2209:10
Łukasz Godula
1424wyświetlenia
Embed from Getty Images
Fernando Alonso przyznał, że poszedł na całość w swoim ostatnim przejeździe kwalifikacyjnym przed Grand Prix Kanady, co dało mu start z pierwszego rzędu po raz pierwszy od 10 lat.

Dwukrotny mistrz świata jawił się jako największe zagrożenie Maxa Verstappena w czasówce, kończąc trzeci trening na czele tabeli. Ostatecznie w Q3 zaprezentował mocną formę i w wyścigu ruszy u boku kierowcy Red Bulla. Dla Alonso to pierwszy start z pierwszego rzędu od czasu gdy w 2012 roku zdobył pole position w Grand Prix Niemiec. Hiszpan pokazał niesamowite osiągi w maszynie Alpine w trudnych warunkach na torze.

Biorąc pod uwagę przesychający asfalt, który jednak nie pozwolił na założenie gładkich opon, Alonso wyjaśnił, że nie wiedział w jaki czas celować, gdyż wszyscy kierowcy poprawiali się z każdym kółkiem. Skłoniło to zawodnika Alpine do podjęcia ryzyka na śliskiej nawierzchni i pojechania jak szybko się dało, bez patrzenia na to co robią rywale.

To były dość trudne kwalifikacje, ponieważ byliśmy nieco ślepi w kontekście czasów i pozycji, w której się znajdujemy - powiedział Alonso. Nie byliśmy informowani, ponieważ z każdym okrążeniem poprawialiśmy się o jedną czy dwie sekundy. Zbyt mocno zmieniały się czasy, więc po prostu pojechałem na całego na ostatnim okrążeniu.

Na każdym okrążeniu poprawialiśmy się o sekundę, więc było to niespodziewane. Nie wiedzieliśmy jaka będzie przyczepność w danym zakręcie, trzeba było zgadywać i zaufać. Chciałem przejechać dobre okrążenie i wszystko się udało.

Alonso przyznał również, że znalezienie dobrych ustawień z Alpine dopasowanych do zmiennych warunków było kluczowe w osiągnięciu dobrego wyniku. Jednak wyścig zapowiada się suchy, a za Hiszpanem startują szybsze samochody, więc spodziewa się innego wyzwania.

Myślę, że wpłynęło na to kilka rzeczy, ponieważ nie były to normalne kwalifikacje - wyjaśnił. W pierwszym treningu tor był bardzo brudny i musieliśmy go wyczyścić. W drugiej sesji było coraz lepiej, ale w trzecim treningu przyszedł deszcz, a w kwalifikacjach tor zaczął przesychać. Nie mieliśmy tu dwóch sesji z takimi samymi warunkami.

Trzeba było się szybko dostosować do nowych warunków. Mieliśmy spore zaufanie do samochodu, dobrych ustawień, więc myślę, że sukces w połowie leży po stronie zespołu i w połowie po stronie kierowcy. Dziś wszystko było dobrze, jednak to nic nie znaczy, bo wyścig jest w niedzielę i jeśli się popełni błąd to będziemy mieli zero punktów.