Seidl: Daleko mi do obwiniania Ricciardo za przegraną z Alpine

Niemiec pochwalił 33-latka za solidny, pożegnalny występ w Grand Prix Abu Zabi.
24.11.2216:31
Maciej Wróbel
707wyświetlenia
Embed from Getty Images

Andreas Seidl przyznaje, że nie obwinia Daniela Ricciardo za przegraną McLarena w walce o czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów.

Za Danielem Ricciardo rozczarowujący okres dwóch lat startów w stajni z Woking, w czasie którego - pomimo odniesienia wygranej na Monzy w ubiegłym sezonie - nie był on w stanie zbliżyć się do osiągów prezentowanych przez jego zespołowego kolegę, Lando Norrisa. Ostatecznie McLaren zdecydował się na rozwiązanie kontraktu z byłym kierowcą Red Bulla, a jego miejsce od przyszłego sezonu zajmie jego młodszy rodak - Oscar Piastri.

Problemy Ricciardo okazały się szczególnie bolesne dla McLarena w kontekście mistrzostw świata konstruktorów. Doświadczony Australijczyk przegrał z Lando Norrisem aż o 85 punktów, podczas gdy strata McLarena do czwartego Alpine wyniosła w końcowym rozrachunku jedynie 14 oczek. Szef ekipy, Andreas Seidl, nie obwinia jednak swojego kierowcy i uważa, że odpowiedzialność za ten wynik spoczywa również na zespole.

Zdecydowanie daleko mi do obwiniania Daniela za brak czwartego miejsca w tym sezonie - powiedział Seidl po finale sezonu w Abu Zabi. Koniec końców jestem świadomy także mojej odpowiedzialności, odpowiedzialności zespołu, za to, że nie udało się nawiązać z Danielem takiej współpracy, na jaką wszyscy liczyli, pomimo ogromnego zaangażowania ze strony zarówno naszej, jak i Daniela.

To część tego, że nie zdobywaliśmy jako zespół punktów, których chcieliśmy, lub które mogliśmy zdobyć. To część tego sportu i jest to coś, nad czym będziemy pracować i będziemy chcieli poprawić w przyszłym roku.

Seidl uważa również, że piąta pozycja McLarena sprawiedliwie odzwierciedla jego pozycję na przestrzeni całego sezonu, oraz że Alpine zasłużyło na wyższą lokatę, ponieważ wykonało lepszą robotę. Niemiec ucieszył się także z dobrego ostatniego wyścigu Daniela Ricciardo, który zdołał w Abu Zabi przekuć trzynaste pole startowe w dziewiąte miejsce na mecie.

Cały weekend, wliczając w to pożegnalną imprezę w fabryce, a także pożegnalnego grilla z zespołem w czwartek, kiedy wiedzieliśmy, że są to ostatnie dni z Danielem, było bardzo emocjonalnie. W tym samym czasie chcieliśmy się w ten weekend upewnić, że uzyskamy jak najlepszy rezultat, ponieważ chcieliśmy wywrzeć presję na Alpine.

Moment, w którym po raz ostatni życzyłem Danielowi udanego wyścigu na prostej startowej był emocjonalny. Świetnie było więc obejrzeć, jak zalicza dla nas dobry wyścig. Włączenie się do walki o punkty po starcie z trzynastego miejsca było możliwe dzięki jego świetnej jeździe, ale również i dobrej pracy jego strony garażu i ludziom na pit wallu.

Myślę, że zakończyliśmy naszą współpracę w najlepszy możliwy sposób. Właśnie to było naszym celem po wszystkich komunikatach, jakie zostały wydane podczas letniej przerwy - zakończył szef McLarena.