Pourchaire dominuje w głównym wyścigu w Bahrajnie

Drugie miejsce zajął Boschung, a jako trzeci po świetnej szarży finiszował debiutujący Maloney.
05.03.2312:28
Maciej Wróbel
532wyświetlenia


Theo Pourchaire wywiązał się z roli faworyta do tytułu i odniósł bardzo pewne zwycięstwo w głównym wyścigu Formuły 2 w Bahrajnie. Drugie miejsce zajął zwycięzca wczorajszego sprintu, Ralph Boschung, natomiast świetną trzecią lokatę wywalczył debiutant - Zane Maloney.

Pourchaire zaliczył znakomity start i niezagrożony pokonał pierwszy zakręt jako lider wyścigu. Za jego plecami równie dobrą reakcją popisał się ruszający z szóstego pola Kush Maini, który awansował na drugie miejsce! Tuż za Hindusem znajdował się Verschoor, który w czwartym zakręcie został uderzony przez Frederika Vestiego. W tym samym wirażu doszło do kolizji pomiędzy Romanem Stankiem i Victorem Martinsem.

Już na pierwszym kółku konieczny był zatem wyjazd samochodu bezpieczeństwa, a Stanek, Vesti i Martins musieli wycofać się z wyścigu. Na czele stawki znajdował się Pourchaire, za którym sensacyjnie na kolejnych pozycjach podążali Maini, Boschung, Bearman, Iwasa, Fittipaldi, Maloney, Hadjar, Leclerc i Doohan. W wyniku zamieszania na starcie na koniec stawki spadli Hauger i Verschoor. Wyścig został wznowiony na czwartym okrążeniu.

Zwycięzcę wczorajszego sprintu, Ralpha Boschunga, nie zadowalało jednak trzecie miejsce i już w pierwszym zakręcie po restarcie skutecznie zaatakował zespołowego partnera, Kusha Mainiego, i był drugi, za Pourchaire'em. Nieco dalej w górę piął się Isack Hadjar, który dość szybko poradził sobie z Fittipaldim i Maloneyem i był szósty. Do czołowej dziesiątki po uporaniu się z Doohanem i Leclerkiem awansował tymczasem Roy Nissany, a jadący na osiemnastej pozycji Dennis Hauger wycofał się z wyścigu.

Boschung nie dawał zbytnio odjechać prowadzącemu Pourchaire'owi i trzymał się niecałą sekundę za Francuzem. Trzeci jechał osamotniony Maini, który z kolei oddalił się na ponad trzy sekundy od dużej grupy kierowców jadących na pozycjach 4-11. W okolicach dziewiątego okrążenia Pourchaire podkręcił tempo i zaczynał stopniowo oddalać się od Boschunga. Na jedenastym kółku Leclerc, Daruvala i Doohan byli pierwszymi kierowcami, którzy odbyli wizytę w alei serwisowej. Okrążenie później zrobili to także Bearman, Iwasa i Fittipaldi.

Na trzynastym kółku mechaników odwiedził lider wyścigu - Theo Pourchaire - a także jadący na kolejnych pozycjach Maini, Hadjar i Maloney. Na prowadzeniu znalazł się Boschung przed Nissanym i Crawfordem. W przypadku większości kierowców doszło do zmiany opon z twardych na miękkie. Tak było choćby w przypadku Pourchaire'a. Odmienną strategię realizował natomiast Boschung, który zjechał do alei serwisowej na 15. kółku. Na pozycję lidera powrócił wówczas Pourchaire.

Na trzynaście okrążeń przed końcem sytuacja na torze unormowała się - na prowadzeniu był Pourchaire, który miał jedenaście sekund przewagi nad Boschungiem. Trzeci był Maini, który na 19. kółku zdołał wyprzedzić Arthura Leclerca. Piąty był Bearman przed Iwasą, Doohanem, Fittipaldim, Maloneyem i Daruvalą. Wkrótce Leclerc popełnił błąd w pierwszym zakręcie i w rezultacie stracił kolejne dwie pozycje na rzecz Bearmana i Iwasy. Teraz Monakijczyk był szósty i musiał bronić się przed atakami Jacka Doohana.

Choć kwestia zwycięstwa w dzisiejszycm wyścigu zdawała się być rozstrzygnięta, to i tak w końcówce mogliśmy obserwować kilka ciekawych pojedynków. Dobre zarządzanie oponami pozwoliło Zane'owi Maloneyowi na awans na czwarte miejsce po pokonaniu kolejno Fittipaldiego, Doohana, Leclerca, Iwasy i Bearmana. Ten ostatni znalazł się pod presją ze strony Iwasy, jednak to Japończyk wkrótce stracił pozycję na rzecz zespołowego partnera - Arthura Leclerca.

Na dwa okrążenia przed końcem w walkę wyżej wymienionych kierowców wmieszał się jeszcze Richard Verschoor, który wraz z Ayumu Iwasą i Arthurem Leclerkiem wyprzedzili Olivera Bearmana. Potem zmagający się z dużym zużyciem opon Bearman wypadł z punktowanej dziesiątki. Maloney tymczasem nie zamierzał się zatrzymywać i w krótkim okresie zdołał dogonić Kusha Mainiego, by ostatecznie wyprzedzić Hindusa na przedostatnim kółku i awansować na trzecie miejsce.

Była to ostatnia zmiana w czołówce. Pourchaire przeciął linię mety jako pierwszy z przewagą aż 19 sekund nad Ralphem Boschungiem. Najniższy stopień podium w świetnym stylu wywalczył Maloney, za którym znaleźli się Maini, Verschoor, Leclerc, Hadjar, Iwasa, Fittipaldi i Correa. Liderem klasyfikacji po pierwszej rundzie z 32 punktami jest Pourchaire, a cztery punkty za nim znajduje się Boschung. Na trzecie miejsce wskakuje Maloney z 15 punktami i jednym punktem przewagi nad Kushem Mainim.