Tsunoda: Kara za obronę przed Zhou była niedorzeczna

Zdaniem kierowcy AlphaTauri, jego rywal "zasymulował" konieczność opuszczenia toru.
04.06.2319:27
Maciej Wróbel
1215wyświetlenia
Embed from Getty Images

Yuki Tsunoda uważa, że kara, jaką otrzymał za rzekome wypchnięcie z toru Guanyu Zhou jest niedorzeczna i niesprawiedliwa.

Kierowca AlphaTauri jest jednym z większych przegranych tegorocznej edycji wyścigu o Grand Prix Hiszpanii. Japończyk przez większość rywalizacji utrzymywał pozycję w punktowanej dziesiątce, by ostatecznie zostać sklasyfikowanym na dwunastej pozycji. Było to efektem kary doliczenia pięciu sekund za wypchnięcie z toru Guanyu Zhou podczas walki o 9. pozycję na dziesięć kółek przed metą.

Sędziowie po przeanalizowaniu incydentu uznali, że Zhou znalazł się przed Tsunodą na wierzchołku zakrętu numer 1, w związku z czym Japończyk powinien mu był zapewnić wystarczająco dużo miejsca na torze. Zhou musiał natomiast salwować się ucieczką na drogę ewakuacyjną. Zadecydowano więc o doliczeniu Tsunodzie pięciu sekund do końcowego rezultatu, przez co ten wypadł z punktowanej dziesiątki.

Po wyścigu kierowca AlphaTauri nie ukrywał rozgoryczenia. Ta kara była niedorzeczna i wydaje się mocno niesprawiedliwa - powiedział Tsunoda. Gdy zobaczyłem, że Zhou nadjeżdża, zostawiłem miejsce i wydawało mi się, że w pewnym momencie odpuścił.

Zjechał na zewnętrzną i zasymulował wypchnięcie, do którego nie doszło. Na pewno zostawiłem tam miejsce. Oczywiście naciskałem na niego, ale ciągle było trochę przestrzeni, więc nie rozumiem, dlaczego dostałem karę. Wydaje mi się to naprawdę niesprawiedliwe i zbyt surowe.

23-latek dodał, że nie wiedział o karze, dopóki nie przekroczył linii mety. Zawodnik z Sagamihary uważa też, że zarówno kierowca, jak i zespół, powinien mieć możliwość obrony, zanim FIA wyda ostateczny werdykt. Tuż po zobaczeniu flagi w szachownicę byłem naprawdę szczęśliwy, a po chwili mocno się rozczarowałem. Jednocześnie to dość zastanawiające. Dobrze byłoby odbyć rozmowę z FIA, ponieważ dali mi karę bez żadnych dyskusji, a wyścig się skończył.

To wydaje się niesprawiedliwe... Czuję się wykończony i sflaczały - zakończył Tsunoda.

Zupełnie inaczej do sprawy podchodzi Guanyu Zhou, którego zdaniem wina Japończyka była ewidentna. To było bardzo proste - twierdzi kierowca Alfy Romeo. Byłem przed nim przed dohamowaniem do pierwszego zakrętu, a potem na wyjściu i zostawiłem sporo miejsca. Potem go zobaczyłem, a on się nie zatrzymywał. Próbował zwolnić hamulce, ale zepchnął mnie i musiałem uciec i skorzystać z drogi ewakuacyjnej. Gdybym tego nie zrobił, doszłoby między nami do kolizji.

Potem nie było mi łatwo, ponieważ miałem bardzo dużo brudu na oponach. Koniec końców byłem w stanie utrzymać się za nim i odzyskać pozycję - dodał Chińczyk.