Piastri: Wybój w pierwszym zakręcie może utrudnić wyprzedzanie

Kierowca McLarena porównał nierówność do 'hopki motocrossowej'.
25.10.2615:12
Maciej Wróbel
39wyświetlenia
Embed from Getty Images

Oscar Piastri odniósł się do problemów z wyboistą nawierzchnią toru COTA i porównał nierówność z dojazdu do pierwszego zakrętu do hopki motocrossowej

Australijczyk ma za sobą przeciętną sesję kwalifikacyjną przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych, w której uzyskał siódmy rezultat, tracąc 0,768 sekundy do zwycięzcy - Kimiego Antonellego. Piastri uplasował się tuż przed zespołowym partnerem, Lando Norrisem, który utracił jednak swój najlepszy wynik z powodu przekroczenia limitów toru.

Jednym z głównych tematów rozmów w padoku są jednak wszechobecne nierówności i wyboje toru Circuit of the Americas. Zdecydowanie najostrzejsze stanowisko w tej sprawie jeszcze przed rozpoczęciem weekendu prezentował Max Verstappen, który określił nierówności toru w Austin jako nie do zaakceptowania.

Oscar Piastri był nieco bardziej powściągliwy w swojej ocenie, jednak także zwrócił uwagę na to, że problem istnieje, wyróżniając przy tym dohamowania do zakrętów pierwszego i dziewiętnastego. Zdecydowana większość toru jest chyba lepsza od tego, co było w poprzednich latach - stwierdził Australijczyk.

Wybój na dojeździe do pierwszego zakrętu jest jednak jak hopka motocrossowa, a ten w zakręcie numer 19 wcale nie jest lepszy. W kwalifikacjach nie jest jeszcze tak źle, ponieważ hamujesz później, ale jutro, w wyścigu, będziesz hamować dokładnie w tym punkcie, szczególnie, jeśli zamierzasz kogoś wyprzedzać w pierwszym zakręcie.

Piastri podkreślił, że kierowcy dyskutowali na ten temat z przedstawicielami FIA. Omawialiśmy to z FIA. Są tego świadomi i jestem pewien, że ten problem zostanie rozwiązany przed kolejną edycją - powiedział.

Kierowcę McLarena zapytano również o opinię na temat nowego budynku mieszczącego się przy pierwszym zakręcie oraz kolejki linowej. Australijczyk dał jednak do zrozumienia, że ta inwestycja nie zrobiła na nim większego wrażenia. Nie zwróciłem większej uwagi, może dodaje to nieco atmosfery. Więcej się dzieje. Wcześniej patrzyliśmy w niebo, a teraz... widzimy trochę więcej ludzi w wagonikach.

Za pierwszym razem pomyślałem sobie, że «dobra, to dość blisko». Potem jednak pomyślałem, że w pewnym stopniu poprawia to atmosferę. Tak czy inaczej, nie zmienia to zbyt wiele - zakończył 25-latek.