Domenicali: Massa wie co ma robić aby zachować posadę w Ferrari

Brazylijczyk ma świadomość, że stąpa po niepewnym gruncie.
18.08.1209:46
Dawid Hojczyk
1829wyświetlenia

Felipe Massa wie co ma robić aby zachować szansę na uratowanie posady kierowcy etatowego w sezonie 2013. Autosport podejrzewa, że wciąż możliwe jest reprezentowanie włoskiej stajni przez Brazylijczyka. Taka opcja istnieje, mimo rozczarowującej postawy oraz faktu, że Massa ostatni raz stał na podium w roku 2010, podczas GP Korei Południowej.

Aktualnie Felipe jest 139 punktów za liderem klasyfikacji generalnej - Fernando Alonso, który notabene jest jego zespołowym partnerem. Ferrari natomiast plasuje się dopiero na czwartym miejscu (57 punktów za liderującym Red Bullem) w klasyfikacji generalnej, mimo że Alonso ma czterdziesto punktową przewagę nad rywalami w wyścigu o indywidualny triumf. Włoska ekipa przyznaje, że bolidy Red Bulla, McLarena i Lotusa są szybsze na ten moment.

Domenicali oświadczył także, że dla Massy jest to ostatni moment aby udowodnić swoją wartość. Sądzę, że Felipe wie co ma robić - powiedział dyrektor Scuderii. Musi zmaksymalizować swoje osiągi. Wiemy, że potrafi to zrobić - potrzebujemy jego talentu za kierownicą. Potrzebujemy punktów z jego strony, aby zaatakować pierwsze miejsce wśród konstruktorów i odebrać trochę punktów pozostałym kierowcom.

On wie, że ma przed sobą kilka bardzo ważnych wyścigów, dla niego jako kierowcy, a także jako dla członka zespołu Ferrari. Stefano dodał, że Massie można pomóc poprzez przekazanie lepszego bolidu. Musimy poprawić auto i jestem pewien, że Felipe może z nim wykonać świetną pracę.

Domenicali przyznał, że Ferrari nie czuje żadnej presji, aby zdecydować jak najprędzej o składzie kierowców na przyszły rok. Nie ma żadnego pośpiechu - oświadczył.

Źródło: autosport.com

KOMENTARZE

22
mbwrobel
22.08.2012 06:18
[quote]Felipe Massa „wie co ma robić” aby zachować szansę na uratowanie posady kierowcy etatowego w sezonie 2013[/quote] Yyy... Znaleźć bogatego sponsora? Bardzo przepraszam kibiców Felipe, ale ten sympatyczny kierowca w tym sezonie - niestety - znacząco odstaje od zespołowego kolegi. Zawsze kibicowałem mu bardziej, niż Fernando, ale od zeszłego roku wyraźnie "nie wyrabia". Nie wiem na kogo Scuderia postawiłaby w przypadku rezygnacji z Brazylijczyka i co by zrobił sam Felipe po rozwiązaniu kontraktu z Ferrari, ale nie jest to scenariusz niemożliwy. Mam jednak nadzieję, że w drugiej połowie sezonu Massa się poprawi i nawiąże walkę w czołówce. Raczej Alonso już nie dogoni, ale jego dobre punkty pozwoliłyby mi znów oglądać go w przyszłym sezonie w czerwonym bolidzie.
Simi
19.08.2012 07:38
@katinka No, generalnie posłużę się raz jeszcze zwrotem "oliwa nieżywa(...)" - tytuł kierowcy McLarena mógłby budzić niesmak przez tą aferę. A co do Twojego pytania: "czy Finowi się najbardziej należało" - otóż, na tytuł zasługuje ten, który uzbierał najwięcej punktów. Zasłużyć w pełnym tego słowa znaczeniu można na order. Kimi miał w 2007 moment, w którym jego reputacja zaczęła pikować w dół, ale później się otrząsnął i pojechał świetny sezon. A co do 2008 i WDC Hamiltona - cóż, masa osób bardzo krytykuje sposób zdobycia tytułu przez Lewisa. Niektórzy nawet uważają, że mistrzem świata 2008 jest Felipe Massa (@Kamikadze2000 - pozdrawiam brachu ;)), ale według mnie sprawa jest oczywista - Lewis zgromadził najwięcej punktów. Tak naprawdę, gówno mnie obchodzi to czy Massa popełnił mniej błędów. Owszem, czasem można posłużyć się tym argumentem, ale ostateczny rozrachunek jest najważniejszy - a ten wypada na korzyść Lewisa. Koniec kropka. Chaotyczne? Tak, bo naznaczone błędami i incydentami. Ale można śmiało powiedzieć, że ten tytuł był bardzo zażarcie wywalczony i to mi się równiez podoba. Dominować może tylko Fernando Alonso. Wtedy nie będę znudzony ;) Pozdrawiam
katinka
19.08.2012 03:45
@Simi, nie napisałeś, ale tak mi się wydawało, że myslałeś, to sorki, źle zrozumiałam. Wtedy w 2007 chciałam bardzo mistrzostwa Lewisa, ale zdobył je Kimi. Czy Finowi się najbardziej należało, to trudno mi ocenić, chociaż prawda, że miał chyba najwięcej zwycięstw i przez cały sezon spisywał się bardzo dobrze. A Lewis i Fernando mieli wtedy takie rózne wpadki, no i ta afera szpiegowska w McLarenie na dokładkę. To mistrzostwo któregos z nich mogłoby być takie dla niektórych trochę mało przekonujące, pomimo świetnej jazdy na torze w ciągu całego sezonu, więc może tak miało po prostu być, że stało się jak najlepiej dla sportu i F1 dzięki świetnej postawie w wyscigach Kimiego. A co do 2008 i WDC Hamiltona, to wiem, że dla wielu kibiców jest niezbyt przekonujące, ale nie rozumiem dlaczego? ;) Wygrywa przecież zawsze ten, co ma najwięcej punktów i Lewis tak miał, a że tylko 1 więcej, to nie ważne, bo walczył do samego końca i ostatniego okrążenia. A czy chaotyczne to było mistrzostwo, nie wiem, może, ale wiesz, 100 x wolę takie, jak i to z 2010, niż to Seby z 2011 ;)
Simi
19.08.2012 09:16
@derwisz Tak, takie stwierdzenie nie byłoby nawet ryzykowne. Moim zdaniem taki jest po prostu fakt. Ale podczas gdy Lewis i Fernando odbierali sobie punkty i popełnili kilka błędów, Kimi miał więcej kłopotów niezależnych od siebie. McLaren był wówczas wręcz najmocniejszy. Gdyby nie kłopoty z prawem, mieliby (wreszcie) WCC. Tak samo, gdyby nie kłopoty na linii ALO-HAM którys z nich mógłby mieć tytuł. Ale to w zasadzie takie gdybanie. Było jak było. Tak jak pisałem - Raikkonen miał więcej problemów niezależnych od siebie, a Fernando i Lewis popełnili kilka błędów - no i ostatecznie wylądowali punkt za Kimim. Taka różnica to prawie jak nie różnica, ale jednak - punktacja to punktacja. Jak mówią: "oliwa nieżywa, ale zawsze sprawiedliwa". Jestem fanem Alonso i uważam, że obok Kimiego jest najlepszym kierowcą w stawce (a nawet chyba tym naj), ale według mnie w 2007 trofeum trafiło do odpowiedniego człowieka.
derwisz
19.08.2012 08:11
[quote="Simi"]Dlatego też uważam, że w 2007 na tytuł zasłużył tylko i wyłącznie Kimi Raikkonen. [/quote] Przecież Kimi zdobył tytuł w 2007 wyprzedzając parę z McLarena tylko o 1 punkt. Można więc śmiało zaryzykować stwierdzenie, że konflikt na linii ALO-HAM wydatnie mu w tym pomógł. Natomiast Lewis przy takiej samej zdobyczy punktowej wyprzedził Hiszpana większą liczbą trzecich a może drugich miejsc (nie pamiętam zbyt dobrze szczegółów i nie za bardzo mam czas żeby to teraz sprawdzić). P.S. Przy okazji skorygowałem błędną informację, którą zamieściłem w zdaniu rozpoczynającym mój poprzedni wpis dotyczącą punktów zdobytych przez ALO i HAM w sezonie 2007.
Simi
19.08.2012 07:25
@katinka Hamilton pokonywał Alonso w poszczególnych wyscigach, co jeszcze nie oznacza, że go pokonał ostatecznie, to miałem na mysli. Owszem, bywał od niego szybszy i, owszem był wtedy równie dobry co Fernando. Gdzie napisałem, że tak nie było? A co do tłumaczenia z porażek wszystkich tylko nie LH i SV - uwierz, że mam swoje zdanie na wiele tematów także na temat Hamiltona, czy Vettela. Spokojnie. A tłumaczyć Alonso z Bridźów przez cały rok, owszem nie da się zupełnie. Dlatego też uważam, że w 2007 na tytuł zasłużył tylko i wyłącznie Kimi Raikkonen. Oprócz niego każdy zrobił cos co go przekresliło - i to pokazała klasyfikacja. Taka już jest F1. Raz masz lepszy sezon, raz gorszy, 2007 nie był najlepszym dla Fernando, którego temperament nie spotkał się na tej samej drodze co temperament McLarena. I tyle. Fani Hamiltona zawsze będą wspominać o 2007 - teraz pora zrobić cos więcej. Może przydałoby się drugie WDC zdobyte w mniej chaotyczny sposób, żeby niedowiarki uwierzyły?;) Pzdr @derwisz Tutaj masz rację. Pełną rację. Własciwie nie da się powiedzieć który z kierowców McL w 2007 był lepszy. Obaj byli wspaniali, ale przecież klasyfikacja musiała wskazać tylko jednego z nich. Zgadzam się także z drugą częscią Twojej wypowiedzi, o Vettelu. Oczywiscie, nie mam wątpliwosci co do tego, że Seba ma duży talent i jest topowym zawodnikiem. Ale fakt jest taki, że jego zwycięstwa najbardziej są kojarzone z kosmicznym sprzętem i "uległym" kolegą z zespołu. Nie oznacza to, że Vettel jest cieniasem, on jest bardzo szybki, ale Lewisa cenię wyżej choćby za sezon w 2007. Mało kto potrafiłby dotrzymać kroku takiemu zawodnikowi jak Fernando Alonso w takim samym sprzęcie.
derwisz
18.08.2012 11:10
Hamilton istotnie zajął wówczas (2007) wyższą pozycję niż mistrz świata mimo, że obaj zdobyli jednakową liczbę punktów , więc można powiedzieć, że pokonał Hiszpana. Jednak nie można powiedzieć, że na podstawie wyników z tamtego sezonu jeden z nich udowodnił wówczas, że jest lepszym kierowcą od drugiego. Zwłaszcza, że od momentu zaistnienia otwartego konfliktu między nimi i obustronnym dojrzeniu do decyzji o rozstaniu ALO z Mclarenem, obaj kierowcy zaczęli funkcjonować w zespole na różnych zasadach. Trudno dziwić się szefom McLarena,że w drugiej połowie sezonu zdecydowanie postawili na swojego wychowanka a nie na będącego na wylocie Hiszpana. Lewis od samego początku puszczony na głęboką wodę, potrafił bardzo dobrze zaistnieć na tle znakomitego kierowcy jakim był i jest Fernado , pokazał światu swój wielki talent idący w parze z walecznością czego o Vettelu powiedzieć się nie da. Seba do tej pory z nikim wielkim nie konfrontował się, jego sukcesy często zaliczane są na konto kosmicznego sprzętu a talent i umiejętności poddawane w wątpliwość.
katinka
18.08.2012 09:27
@Simi, no cóż każdy może mieć swoje zdanie na temat sezonu 2007, szanuję Twoje, ale sie z nim nie zgadzam. Nie bardzo za to rozumiem o co Ci chodzi z tym, że Lewis nie pokonał Alonso, pomijam klasyfikację i punkty. Bo w 2007 były wyścigi, że na torze był od Hiszpana szybszy i kończył na lepszej pozycji i o to mi własnie chodziło. Ale jeśli dla Ciebie to nie jest pokonaniem partnera zespołowego, no to nie wiem, co w takim razie Hamilton musiałby zrobić, abyś uznał, że był wtedy równie dobry jak Alonso... Widzę, że tu zawsze z porażek się tłumaczy wszystkich tylko nie Hamiltona i Vettela. Owszem, może i ALO miał problemy z oponami Bridgestone, ale za to nie miał ich w poprzednich sezonach z Michelin, gdy dzięki kontaktom Briatore Renault było w lepszej pozycji niż inne zespoły. Zresztą myslę, że podwójnego MŚ i takiego świetnego kierowcę jak Fernando nie można przez cały sezon 2007 tłumaczyć nowymi oponami. Taki Kimi np. jakoś sobie z Pirelkami radzi, a też nie znał wcześniej tych gum. A co do złych relacji z zespołem, no cóż, w pewnym sensie sam sobie Alonso winien, sam wiesz, że podobnie jak Lewis aniołkiem nie jest. Mógł nie strzelać focha o ten nr 1, gdy zobaczył jaki Hami jest dobry, tylko po prostu z nim na torze walczyć. To takie moje zdanie. A czy prawda była taka, to nie wiem, ale myślę, że nikt tego nie wie. Pozdr
Simi
18.08.2012 08:14
@katinka To prosty fakt. Czy "przegraną" jednym trzecim miejscem uważasz za przegraną? Jasne, na papierze to jest przegrana, ale... cóż. A co do faworyzowania - nie chcę się zagłębiać, ale wystarczy fakt, że Alonso miał złe relacje z zespołem, a opony nie pasowały do jego stylu jazdy. Poza tym, McLaren i tak bardziej wspierał Lewisa, taka prawda.
katinka
18.08.2012 07:35
@Simi, ale co chcesz przez to powiedzieć, co to znaczy praktycznie nie pokonał, hę? ;) Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że Ty wierzysz w tą opowieść, że Hami był wtedy w 2007 faworyzowany??? ;P W klasyfikacji kierowców był przed Fernando, a i na torze czasami też. Obaj mieli po tyle samo wygranych GP (4) i po 1 nieukończonym wyscigu, a Lewis miał nawet więcej od Fernando w całym sezonie podiów :P PS. Bardzo się cieszę z kolejnej wygranej Nelsinio Piqueta, zawsze uważałam, że to dobry kierowca, chociaz może nie był dla F1 lub F1 nie dla niego. No i miał tego wielkiego pecha, że w swojej karierze trafił na Flavio Briatore.
Simi
18.08.2012 07:20
@katinka Pierwsza sprawa - Lewis praktycznie nie pokonał Alonso ;) A co do Massy - cóż, nie sądzę, aby miejsce na podium było w jego przypadku jeszcze możliwe. W tym sezonie jest zbyt wielu mocnych kierowców i zespołów jak na to, by w pierwszej trójce zmieścił się słabo jeżdżący Felipe. To byłoby dla niego sprawą fantastyczną - poczułby olbrzymią pewność siebie... ale to se ne vrati. Dla przeciwników Piqueta Jr - właśnie wygrał on swój drugi wyścig NASCAR - tym razem w trzeciej dywizji.
katinka
18.08.2012 07:07
No ciekawa jestem, jak Ferka wytrzyma rozwój swoich bolidów i jak potoczy się ta 2 część sezonu dla Massy. Fajnie, gdyby Brazylijczyk regularnie zaczął zdobywać punkty i może jakieś podium, to na pewno by dało mu na torze więcej pewności siebie. Bo to chyba dla niego musi byc niezbyt miłe być wciąż porównywanym z Alonso, no i ta ogromna róznica w punktacji klasyfikacji kierowców. Pewno by tak wielkiej nie było, gdyby Felipe nie musiał od poczatku sezonu testować w wyścigach nowych części. A Fernando naprawdę jest świetnym kierowcą, chociaż wolałam go z wczesniejszych lat, gdy nie kalkulował i myslę, że teraz jest najlepszym, ale przecież bogiem toru nie jest i jak kiedys pokazał Lewis mozna go też pokonać ;P
Kamikadze2000
18.08.2012 04:41
Zaprzepaścił to zespół szansę na tytuł, błaznując w Singapurze, czy też nie dopatrzywszy się słabego elementu w jednostce (wadliwy korbowód został wymieniony po GP Walencji, gdzie silnik Kimiego poszedł z dymem). ;/ @IceMan11 - w 2007 roku dało się zauważyć, że Ferdek stracił formę. Miał problemy z Bridżami, ale psychicznie też nie wytrzymywał rywalizacji oraz brak poparcia zespołu. ;) @Snow - w drugiej połowie sezonu Hamilton miał lepiej przygotowywany bolid. ;)
IceMan11
18.08.2012 04:08
@Snow Nie dziw się. Alonso zawsze jeździł w zespołach, w których stawiano/stawia się na jednego kierowcę. Taką zasadę miał Briatore (Schumacher, Alonso) i teraz Ferrari (Schumacher, Alonso). Przy równych zasad Alonso jak i Schumacher nadal byliby szybcy, ale by tak nie błyszczeli. Równe zasady zawsze spowalniają w jakimś stopniu kierowcę.
derwisz
18.08.2012 12:43
@Snow Wytłumaczenie jest proste - żaden z wymienionych partnerów nie był w w stanie dorównać Hiszpanowi. Dobrze , że użyłeś słowa "prawie" bo pamiętamy, że Lewisowi jazda u boku Alonso nie przeszkodziła w ujawnieniu talentu. Masa potrafił "dać bęcki" (znudzonemu ?) Kimiemu i mało brakowało by zdobył WDC (szczęście Hamiltona który zabrał mu tytuł na ostatnim okrążeniu ostatniego GP). Ale wszystko to było przed wypadkiem. Po wypadku Felipe jest jakiś inny.
Snow
18.08.2012 12:32
Troszke z innej beczki. Zwrociliscie uwage, ze prawie kazdy kierowca ktory partneruje Alonso od 2005r zaczyna jezdzic ponizej swoich mozliwosci?Massa u boku Szumiego i Kimiego byl naprawde dobry, w skladzie z FA facet nie istnieje. Grosejan z Kimim w skladzie daje rade - w2009 nie istnial. Giancarlo Fisichella tez dostawal srogie baty zdobywajac polowe mniej punktow niz Alonso.Piquet jest troche niewiadoma w tym rozdaniu bo nie ma porownania z innym partnerem w zespole. Ciekawe czy to Alonso ma taki wplyw organizujac zespol bezwzglednie wokol siebie, czy to jakies inne czynniki( wypadek Massy, Grosejan rooki)? Pewna prawidlowosc w tym jest. Co o tym sadzicie? Oczywiscie pomijam Hamiltona, bo to byl jedyny kierowca, ktory jezdzil z Alonso na rownych warunkach.
LH85
18.08.2012 11:03
@Simi Myśle dokładnie to samo. Felipe już nie zawalczy o tytuł, latka mijają co mu nie pomaga a Alonso na pewno się tak bardzo nie stoczy.
Simi
18.08.2012 11:00
@KaeRZet Myślisz, że Massa ma jeszcze szanse na tytuł? Obojętnie jak daleka będzie to przyszłość, Felipe już nie powalczy o mistrzostwo świata. Oczywiście, to tylko moje zdanie, ale poparte dość logicznym rozumowaniem ;) W Ferrari może nie pojeździć długo, a jeśli, to i tak Alonso go powstrzyma przed walką o MŚ. A po utracie posady w Scuderii, żaden z czołowych zespołów go nie przyjmie, co oznacza, że Massa nie powalczy już o tytuł. @jpslotus72 Ja na szczęście zawsze byłem fanem Fernando i z wielką przyjemnością widzę jak znakomicie jeździ w tym roku ;) Dobrze jednak, że potrafisz zachować obiektywizm. :) @Masio Czasami, widząc jak strasznie go chronią, ciężko wywnioskować coś innego, to prawda.
Masio
18.08.2012 10:04
Domenicali po prostu chce, żeby Massa został w Ferrari mimo takich wyników.
jpslotus72
18.08.2012 08:59
[quote]Musimy poprawić auto i jestem pewien, że Felipe może z nim wykonać świetną pracę.[/quote]W "poprawionym aucie" wielu innych mogłoby wykonać "świetną pracę" - choćby Perez (a nawet Sutil - w formie z drugiej połowy zeszłego sezonu). Sztuką jest wykonać świetną pracę w tym, co Ferrari miało do dyspozycji od wiosny tego roku - ale to potrafią tylko nieliczni... Jeden z nich właśnie to udowadnia w drugim bolidzie. Szkoda, że Fernando nigdy nie budził we mnie jakiejś wielkiej sympatii - bo mógłbym go teraz chwalić z pełną przyjemnością. A tak - pozostaje mi jedynie oddać mu (w miarę możliwości obiektywną) sprawiedliwość... :)
KaeRZet
18.08.2012 08:59
Na początku swojej kariery Massa był obiecującym kierowcą.Miał swój czas w 2008 niestety nie wykorzystał okazji i praktycznie zaprzepaścił szanse na sukces w F1.Później wypadek->Alonso->słaby bolid ... Niestety taki jest sport, takie jest życie. Teraz musi udowodnić że jest w stanie dorównać najlepszym tego sportu aby w przyszłości mieć szanse na tytuł.Zegar tyka ;p
adamo342
18.08.2012 08:34
Massa ostatni raz stał na podium w korei w 2010 a nie w Niemczech.Wracając do tematu Ferrari dało już dużo szans Massie i powinni go po tym sezonie zwolnić.Jak tak dalej będzie jeździł to Ferrari nie będzie nawet na podium w konstruktorach.Od kierowcy Ferrari oczekuje się znacznie więcej niż zdobywanie 2-3 punktów w wyścigu.