Domenicali nie wyklucza zmiany przepisów w trakcie sezonu 2026

Ralf Schumacher sugeruje, że od przyszłego roku udział MGU-K zmaleje do 1/3.
25.03.2617:00
Mateusz Szymkiewicz
60wyświetlenia
Embed from Getty Images

Dyrektor generalny Formuły 1 - Stefano Domenicali, nie wyklucza, że jeszcze w trakcie sezonu 2026 zostaną wprowadzone zmiany w aktualnym zestawie regulacji.

Najnowsza formuła silnikowa znalazła wielu przeciwników, głównie wśród kierowców. Ich główny zarzut dotyczy udziału mocy generatora energii kinetycznej, który niemal w połowie odpowiada za osiągi całego pakietu.

Na szybkich torach energia z baterii nie jest w stanie wspierać pracy silnika spalinowego na całym okrążeniu, co prowadzi do „clippingu”. Efekt ten charakteryzuje się drastycznym spadkiem osiągów na prostych odcinkach torów, poprzez brak mocy z MGU-K oraz konieczność obciążenia motoru ładowaniem.

FIA w reakcji na negatywne opinie zapowiedziała gotowość do zmian, jednakże dopiero po zebraniu danych z pierwszych wyścigów sezonu. Jak teraz przyznaje Stefano Domenicali, modyfikacje tegorocznych regulaminów są jak najbardziej możliwe, jednakże nie może do nich dojść pochopnie.

Jeżeli już coś ma zostać zmienione w przepisach, musi to być podparte konstruktywnymi wnioskami. To jedyne właściwe podejście. Powiedziałem mu [Maksowi Verstappenowi], by ocenił co naprawdę motywuje go do rywalizacji - oznajmił dyrektor generalny F1, dodając, że jest przekonany, iż konkurencja może dogonić Mercedesa jeszcze w tym sezonie. Absolutnie tak. Biorąc pod uwagę jak został skonstruowany regulamin, inne ekipy mają szansę na to, by się odbić i nawiązać rywalizację dużo szybciej niż w poprzednich latach.

Według byłego kierowcy Formuły 1 - Ralfa Schumachera, aktualnie trwają rozmowy, by zmniejszyć udział mocy MGU-K od sezonu 2027 do zaledwie trzydziestu procent. Słyszałem, że są plany, by coś zmienić od kolejnego roku. Być może dojdzie do przesunięcia udziału w mocy do poziomu 70:30. Chcemy oglądać najszybszych kierowców na świecie, nie najlepszych inżynierów od elektroniki.

Jeżeli widzimy z kamery pokładowej, że na kierownicy prędkość maksymalna spada o 40 lub 50 kilometrów na godzinę, a kierowca trzyma nogę na gazie, wówczas można łatwo dojść do wniosku, że mamy problem. Aktualnie samochody wchodzą w zakręt o 20-30 kilometrów na godzinę wolniej niż przed rokiem. To różnica na poziomie dnia i nocy. Kierowcy najwyższej klasy jak Max nie są w stanie korzystać ze swoich mocnych stron, a to wywołuje u nich frustrację - powiedział ekspert Sky Deutschland.