Norris: Stroll pojechał jakbym zniknął z toru

Sędziowie podjęli decyzję o braku kary dla któregokolwiek zawodnika
12.05.1920:55
Łukasz Godula
1695wyświetlenia
Embed from Getty Images

Sędziowie Grand Prix Hiszpanii nie ukarali Lance'a Strolla ani Lando Norrisa za kolizję z dzisiejszego wyścigu. Norris określił zachowanie Strolla, jakby ten uznał, że McLaren zniknął z toru.

Stroll i Norris zderzyli się walcząc o 14. pozycję na 21 okrążeń do mety. Kraksa wyeliminowała obu zawodników z wyścigu i spowodowała wyjazd samochodu bezpieczeństwa.

Norris próbował wyprzedzić Strolla po zewnętrznej pierwszego zakrętu i jechał po lewej Strolla, jednak tego zaczął zjeżdżać w stronę McLarena, doprowadzając do kolizji. Sędziowie uznali, że kolizja nie wypełniła wszystkich znamion pełnej lub umyślnej winy zawodnika, przez co nikogo nie ukarali.

W oświadczeniu czytamy: Kierowca z numerem 4 (Norris) stwierdził, że miał prawo oczekiwać miejsca w drugim zakręcie, podczas gdy kierowca z numerem 18 (Stroll) oświadczył, że był na linii wyścigowej w pierwszym zakręcie i musiał wejść w drugi zakręt pozostając na linii wyścigowej. Przyznał, że nie był świadomy położenia samochodu z numerem 4. Sędziowie uważają, że kierowca z numerem 4 mógł odpuścić atak w drugim zakręcie, jak również kierowca z numerem 18 powinien być świadomy, że samochód rywala znajduje się na wewnętrznej.

Norris zapytany przed wizytą u sędziów, czy rozważał odpuszczenie ataku, odpowiedział: Cóż, on wiedział, że tam jestem na wejściu w pierwszy zakręt. Nie wiem co myślał później. Ciągle byłem po zewnętrznej, miałem znaczną część mojego samochodu po jego boku w drugim zakręcie. Jednak gdy zaczął skręcać w lewo to powiedziałbym, że pomyślał, iż kompletnie odpuściłem, albo zniknąłem, albo nie wiem co jeszcze. W tym momencie wiedziałem już, że skręci i nie da mi wystarczająco miejsca. Próbowałem odpuścić i zrobić co się dało, ale nie miałem już na to czasu.

Gdy zapytano Strolla o incydent, przekonywał, że nie było wystarczająco dużo miejsca w zakręcie, by zmieściły się tam dwa samochody. Nie widziałem powtórki, więc muszę to sprawdzić, jednak nie było tam wystarczająco dużo miejsca - powiedział Stroll przed udaniem się do sędziów. Musiałem skręcić, więc to zrobiłem i nic więcej nie mogłem zrobić. Zahamowałem na wewnętrznej i skręciłem w pierwszy zakręt, a później w kolejny i niestety nie było tam miejsca na dwa samochody.

Norris po incydencie przepraszał, jednak wyjaśnił, że zdecydowanie nie był to przeprosiny dla Strolla. Jeśli kończę wyścig udziałem w kraksie, to ja jestem kierowcą, ja podejmuję decyzje - wyjaśnił Norris. Czy powinienem był ryzykować wyprzedzanie... Nie wiem. Po prostu jest mi przykro, ponieważ to ja prowadzę i zawiodłem zespół nie kończąc wyścigu.