Wolff: Mercedes nie odpowiada za 'przewidywalny' sezon 2020

Austriak przyznał, że marzy o bardziej wyrównanej walce z Red Bullem i Ferrari.
26.07.2015:14
Maciej Wróbel
1672wyświetlenia
Embed from Getty Images

Według Toto Wolffa, nie jest winą jego zespołu, że sezon 2020 stał się tak przewidywalny, dodając jednocześnie, że tegoroczna kampania nie będzie dla Mercedesa spacerkiem.

Stajnia z Brackley triumfowała dotąd we wszystkich trzech wyścigach i sesjach kwalifikacyjnych sezonu 2020. Oprócz tego, w kwalifikacjach na Hungaroringu przewaga srebrnych strzał nad ich najpoważniejszymi konkurentami - Ferrari i Red Bullem - wyniosła odpowiednio 1,3 i 1,4 sekundy.

Toto Wolff ujawnił, że rozważa przy okazji kolejnych Grand Prix stosowanie odmiennych strategii dla swoich kierowców w celu zbliżenia ich do siebie na torze. Szef Mercedesa dodaje jednak, że niewiele może zrobić dla widowiska, jeśli rywale Mercedesa tak bardzo zostają w tyle.

Gdybyśmy mieli potraktować te mistrzostwa jako coś oczywistego, jako spacerek i w zasadzie mielibyśmy szykować się tylko na grudniowy wyjazd do Paryża by odebrać nagrody, to nie wygralibyśmy tych mistrzostw - twierdzi Austriak. Absolutnie nikt z nas nie uważa, że już jest po mistrzostwach. Takie nastawienie może naprawdę może wywieść w pole.

Jednakże z drugiej strony, dominacja jednego zespołu, czy to nas, czy Red Bulla przed kilkoma laty, czy też Ferrari we wczesnych latach dwutysięcznych, jest zawsze czymś dziwnym dla mistrzostw. Nie chodzi w tym jednak o to, by zespół, który zrobił największy postęp, obarczać winą za przewidywalne mistrzostwa.

Wolff dodał, że chciałby bardziej wyrównanej walki z innymi zespołami, zastrzegając jednocześnie, że to na nich spoczywa obowiązek podniesienia poziomu rywalizacji. Zawsze z wielkim entuzjazmem podchodzimy do ścigania się z naszymi fantastycznymi rywalami, jakimi są Ferrari i Red Bull. Cieszymy się, że do walki włączają się kolejni uczestnicy, jak choćby Racing Point. Z drugiej strony są jeszcze McLaren i Renault, które wciąż szukają sposobu na powrót do czołówki.

Życzyłbym sobie jedynie tego, by mieć na tyle silną konkurencję, aby podchodząc w piątek do pierwszego treningu nie być w stanie przewidzieć wyników. Jeśli jednak chodzi o nas, to bardzo ciężko jest cokolwiek namieszać w hierarchii na tym etapie. Mamy jeden kluczowy cel, a jest nim zakończenie każdego weekendu z możliwie jak najlepszym rezultatem, zdobycie jak największej liczby punktów i walka o mistrzostwo. Nie możemy zrobić nic więcej.

48-latek stwierdził również, że przeciwnicy mogą szybko nadrobić straty w przypadku, gdyby Mercedesa dopadły problemy. Wszyscy widzieli, jak ciężki weekend na Hungaroringu miał Red Bull, a potem mieli naprawdę dobre tempo wyścigowe. W dodatku zrobili to samochodem, który nie wyglądał, jakby miał w ogóle wystartować. Mechanicy wykonali tu naprawdę świetną robotę.

Te różnice nic nie znaczą. Jeśli przyjrzymy się klasyfikacji kierowców, przewaga Lewisa nad Maxem wynosi 30 punktów. Jeden nieukończony wyścig Lewisa i przewaga znika. W związku z tym trzeba walczyć dalej - zakończył Wolff.