Ricciardo: Jestem swoim największym krytykiem

Australijczyk odniósł się do niedawnych komentarzy dyrektora McLarena - Zaka Browna.
28.05.2208:41
Nataniel Piórkowski
985wyświetlenia
Embed from Getty Images

Daniel Ricciardo przyznał, iż zgadza się z negatywnymi ocenami swoich ostatnich występów, ale podkreśla, że jest swoim największym krytykiem.

Na przestrzeni sześciu pierwszych Grand Prix sezonu Ricciardo udało się zdobyć tylko jedenaście punktów. Dla porównania jego zespołowy kolega z McLarena - Lando Norris, ma na koncie 39 oczek i podium wywalczone na Imoli.

W wywiadzie udzielonym telewizji Sky Sports dyrektor generalny teamu z Woking - Zak Brown, otwarcie stwierdził, że Australijczyk nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań.

Podczas piątkowej konferencji prasowej FIA, Australijczyk został zapytany o słowa swojego szefa. Cóż, nie są one niezgodne z rzeczywistością. Wprost przeciwnie. To coś... Wiecie, nie traktuję tego typu komentarzy w osobisty sposób. Mam piękną, opaloną, ale też grubą skórę.

Nikt nie będzie dla mnie większym krytykiem, niż ja sam. Mam pełną świadomość tego, że nie chcę ścigać się w okolicach dziesiątego czy dwunastego miejsca.

Nadal wierzę, że mogę walczyć w czołówce i być topowym kierowcą. W ostatnim czasie więcej razy brałem udział w przejazdach testowych niż maksymalizowaniu osiągów. Ciężko pracujemy. Zespół ma swoje oczekiwania. Ja chcę im sprostać. Takie jest moje zdanie.

Kierowca z Perth dodał, że po Grand Prix Hiszpanii mechanikom udało się odkryć problem z bolidem, który został wyeliminowany przed rozpoczęciem weekendu w Monte Carlo.

Myślę, że wciąż chciałbym wydobyć z niej większy potencjał - powiedział Ricciardo o konstrukcji MCL36. Czasem wiem, w jaki sposób mogę wycisnąć z niej trochę więcej. Bywają jednak momenty, gdy nie jest to takie proste. Mógłbym powiedzieć, że jest kilka rzeczy, które nie poszły po naszej myśli i negatywnie wpłynęły na niektóre sesje.

To kombinacja różnych czynników. Pomijając to wszystko mogę jednak powiedzieć, że wciąż mam trochę trudności z tym, aby zawsze w stu procentach wykorzystywać osiągi mojego bolidu.