Mercedes pokłada nadzieję w poprawkach na GP Miami

Toto Wolff nie ukrywa, że po wyścigu w Chinach niemiecka ekipa odczuwa spory niedosyt.
21.04.2413:22
Nataniel Piórkowski
588wyświetlenia
Embed from Getty Images

Po nieudanym wyścigu o GP Chin, Mercedes pokłada nadzieję w poprawkach, jakie zostaną wprowadzone do bolidów W15 podczas weekendu w Miami.

George Russell dojechał do mety na szóstym miejscu - trzy pozycje wyżej od zespołowego kolegi - Lewisa Hamiltona, który ukończył kwalifikacje na osiemnastym miejscu.

Jedynym pocieszeniem dla stajni z Brackley może być druga lokata wywalczona przez siedmiokrotnego mistrz świata w sobotnim sprincie.

Szef stajni - Toto Wolff, otwarcie przyznał, że wyścig był daleki od ideału. Myślę, że zespół i kierowcy nie znajdowali się w optymalnej sytuacji. Dowieźliśmy do mety szóste i dziewiąte miejsce, ale brakowało nam tempa. Musimy bardziej się przyłożyć.

Od początku sezonu Mercedes wprowadzał tylko drobne poprawki do bolidu. Pierwszy duży pakiet nowych części ma zadebiutować na torze podczas nadchodzącego GP Miami.

Mamy coś zaplanowane na Miami. Wygląda na to, że postawimy spory krok naprzód. Zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi - stwierdził Wolff.

Austriak nie ukrywa, że bolid W15, zaprojektowany w oparciu o zupełnie nową filozofię, nie jest tak konkurencyjny, jak oczekiwano. Nie. Ten bolid nie jest OK. Myślę, że widzimy, jakie błędy zostały popełnione w tej konstrukcji.

W sobotę po sprincie niemiecka ekipa dokonała znaczących zmian w konfiguracji bolidu Hamiltona. Okazały się one zupełnie nietrafione a siedmiokrotny mistrz świata nie zdołał nawet awansować do Q2.

Myślę, że chcieliśmy obrać nieco bardziej agresywne podejście, aby ocenić, czy powinniśmy coś zmienić w naszym bolidzie. Występ Lewisa, który wziął to na siebie, pokazuje, że być może postawiliśmy o jeden krok za daleko.

Nasz bolid nie był szybki. Słyszeliście, jak Lewis mówił, że nie skręca. To właśnie widzieliśmy w naszych danych. Nasze podejście okazało się niewłaściwe.