Lawson: Po prostu stosowałem się do przepisów

Nowozelandczyk postanowił odpowiedzieć na zarzuty Carlosa Sainza.
31.08.2521:15
Maciej Wróbel
169wyświetlenia
Embed from Getty Images

Liam Lawson utrzymuje, że nie zrobił nic złego w sytuacji z Carlosem Sainzem podczas Grand Prix Holandii, wzywając kierowcę Williamsa, by rozmawiał z nim prywatnie, zamiast publicznie go krytykować.

Kierowca Racing Bulls starł się z Sainzem podczas walki o siódmą pozycję przy restarcie po samochodzie bezpieczeństwa na 27. okrążeniu, a kontakt spowodował przebicie opon w obu bolidach. Sędziowie uznali, że winę za spowodowanie kolizji ponosi Sainz, nakładając na niego karę 10 sekund, co przekreśliło jego szanse na powrót do punktowanej dziesiątki.

Hiszpan był jednak wściekły na werdykt sędziów, twierdząc, że nie prezentują oni poziomu F1 i zapowiedział, że będzie domagał się od nich wyjaśnień. Sainz skrytykował także styl jazdy Lawsona, mówiąc, że ten zawsze woli trochę kontaktu i ryzyko nieukończenia wyścigu oraz stosuje zasadę albo się zderzymy, albo mnie nie wyprzedzisz.

Nowozelandczyk jednak zaprzeczył, jakoby był agresywny na torze, podkreślając, że po prostu stosował się do przepisów. Oczywiście, ja też nie jestem zachwycony. To zrujnowało mój dzień - powiedział Lawson w rozmowie z mediami.

Przepisy są takie, jakie są, i wszyscy wiemy, jak zostały napisane. W tym roku sam byłem karany, gdy próbowałem wyprzedzać i uważałem, że powinienem mieć zapewnione miejsce. Nie dostałem go i dostałem karę. Jest więc to coś, z czego wyciągamy wnioski. Wszyscy to wiemy.

To było pierwsze kółko po restarcie. Było bardzo ślisko, opony zimne, można próbować manewru, ale to ryzykowne i doszło do kontaktu, co nie jest idealne. Dlatego to on dostał karę.

Lawson zasugerował również, by Sainz wyjaśnił tę sprawę w bezpośredniej rozmowie z nim, zamiast wyładowywać frustrację publicznie. To on dziś mnie wyprzedzał i to on dostał karę. Może mówić, co tylko chce - powiedział kierowca Racing Bulls.

Chciałbym, żeby po prostu przyszedł i porozmawiał ze mną o tym, zamiast mówić wszystkim innym. Gdyby to była moja wina, dostałbym karę. Rozumiem jego frustrację. Nie chcemy nigdy znaleźć się w takich sytuacjach. Jak mówiłem, sam byłem po drugiej stronie. Tak po prostu skonstruowane są przepisy i wszyscy o tym wiemy.