FIA nie widzi powodów by zakazać skrzydła typu 'Macarena'
Po dwóch wypadkach Verstappena dodatkowej pracy wymagała jednak konstrukcja Red Bulla.
18.08.2616:50
64wyświetlenia
Embed from Getty Images
Obracane tylne skrzydła, szybko nazwane przez Frederica Vasseura skrzydłami Macarena, pozostaną legalne.
FIA zakończyła analizę rozwiązania i uznała, że sama koncepcja nie budzi zastrzeżeń pod względem bezpieczeństwa. Jako pierwsze swoje rozwiązanie zaprezentowało Ferrari podczas zimowych testów. Scuderia zaskoczyła wówczas część rywali, w tym McLarena, który później rozpoczął prace nad własną wersją.
Niezależnie podobną koncepcję rozwijał Red Bull. Dyrektor techniczny Pierre Waché podkreślał, że jego zespół nie inspirował się Ferrari. Oba rozwiązania rzeczywiście różnią się konstrukcyjnie, a skrzydło Red Bulla obraca się między innymi w przeciwnym kierunku. Ekipa z Milton Keynes nie zdążyła jednak przygotować systemu na początek sezonu i po raz pierwszy wykorzystała go podczas Grand Prix Miami.
Początkowo zarówno Ferrari, jak i Red Bull korzystały z nowych skrzydeł bez większych problemów. Sytuacja zmieniła się po dwóch kolejnych wypadkach Maxa Verstappena - w Spielbergu i na Silverstone. FIA zwróciła się wówczas do obu zespołów o przekazanie dodatkowych informacji dotyczących działania systemu. Ferrari zostało objęte procedurą przede wszystkim dlatego, że w tamtym momencie było obok Red Bulla jedynym zespołem, który używał takiego rozwiązania w wyścigach.
Federacja przeanalizowała między innymi potencjalne scenariusze awarii systemu. Szczególną uwagę poświęcono temu, czy w przypadku problemów hydraulicznych skrzydło zawsze będzie w stanie powrócić do zamkniętej pozycji. Istotny był również czas wykonywania całego ruchu. Samo spełnienie regulaminowego limitu nie gwarantuje bowiem stabilności samochodu, ponieważ po zamknięciu skrzydła przepływ powietrza nie odzyskuje natychmiast swojej właściwej charakterystyki.
Po przeprowadzeniu analizy FIA uznała, że nie ma podstaw do zakazania całej koncepcji. Więcej pracy musiał jednak wykonać Red Bull. Tombazis zaznaczył, że federacja nie nakazała zespołowi wprowadzenia konkretnych zmian ani nie zabroniła mu korzystania ze skrzydła. Po rozmowach z FIA i analizie dwóch wypadków Red Bull sam uznał, że konstrukcja wymaga dalszych prac.
Problemy, które według Waché miały charakter mechaniczny, sprawiły, że podczas Grand Prix Belgii Red Bull tymczasowo powrócił do bardziej konwencjonalnego tylnego skrzydła. Po przeprowadzeniu dodatkowych prac „Macarena” wróciła jednak już na Hungaroringu, gdzie korzystali z niej zarówno Verstappen, jak i Isack Hadjar. FIA nie planuje obecnie dalszej ingerencji w samą koncepcję, co jest istotne również dla pozostałych ekip. McLaren przetestował już własną wersję obracanego skrzydła i zamierza wykorzystać ją w wyścigu podczas jednej z pierwszych rund po przerwie wakacyjnej.
Obracane tylne skrzydła, szybko nazwane przez Frederica Vasseura skrzydłami Macarena, pozostaną legalne.
FIA zakończyła analizę rozwiązania i uznała, że sama koncepcja nie budzi zastrzeżeń pod względem bezpieczeństwa. Jako pierwsze swoje rozwiązanie zaprezentowało Ferrari podczas zimowych testów. Scuderia zaskoczyła wówczas część rywali, w tym McLarena, który później rozpoczął prace nad własną wersją.
Niezależnie podobną koncepcję rozwijał Red Bull. Dyrektor techniczny Pierre Waché podkreślał, że jego zespół nie inspirował się Ferrari. Oba rozwiązania rzeczywiście różnią się konstrukcyjnie, a skrzydło Red Bulla obraca się między innymi w przeciwnym kierunku. Ekipa z Milton Keynes nie zdążyła jednak przygotować systemu na początek sezonu i po raz pierwszy wykorzystała go podczas Grand Prix Miami.
Początkowo zarówno Ferrari, jak i Red Bull korzystały z nowych skrzydeł bez większych problemów. Sytuacja zmieniła się po dwóch kolejnych wypadkach Maxa Verstappena - w Spielbergu i na Silverstone. FIA zwróciła się wówczas do obu zespołów o przekazanie dodatkowych informacji dotyczących działania systemu. Ferrari zostało objęte procedurą przede wszystkim dlatego, że w tamtym momencie było obok Red Bulla jedynym zespołem, który używał takiego rozwiązania w wyścigach.
Kiedy pojawiła się pierwsza taka konstrukcja, chcieliśmy przede wszystkim upewnić się, że jest całkowicie bezpieczna- powiedział dyrektor FIA ds. bolidów jednomiejscowych Nikolas Tombazis.
Federacja przeanalizowała między innymi potencjalne scenariusze awarii systemu. Szczególną uwagę poświęcono temu, czy w przypadku problemów hydraulicznych skrzydło zawsze będzie w stanie powrócić do zamkniętej pozycji. Istotny był również czas wykonywania całego ruchu. Samo spełnienie regulaminowego limitu nie gwarantuje bowiem stabilności samochodu, ponieważ po zamknięciu skrzydła przepływ powietrza nie odzyskuje natychmiast swojej właściwej charakterystyki.
Prowadziliśmy bardzo szczegółowe rozmowy, aby upewnić się, że te konstrukcje są bezpieczne. Chcieliśmy mieć pewność, że nie występuje ryzyko, iż na przykład w wyniku awarii hydraulicznej skrzydło pozostanie otwarte i nie będzie mogło wrócić do zamkniętej pozycji. Chcieliśmy również upewnić się, że cały proces odbywa się bardzo szybko. Skrzydło nie może wykonywać powolnego ruchu, który mógłby zdestabilizować samochód- wyjaśnił Tombazis.
Po przeprowadzeniu analizy FIA uznała, że nie ma podstaw do zakazania całej koncepcji. Więcej pracy musiał jednak wykonać Red Bull. Tombazis zaznaczył, że federacja nie nakazała zespołowi wprowadzenia konkretnych zmian ani nie zabroniła mu korzystania ze skrzydła. Po rozmowach z FIA i analizie dwóch wypadków Red Bull sam uznał, że konstrukcja wymaga dalszych prac.
Na podstawie naszych rozmów Red Bull zdecydował, że musi wykonać jeszcze trochę pracy. Nie powiedzieliśmy im wprost: „Nie możecie z tym jeździć”, ale potrzebowali dodatkowych działań, aby mieć pewność, że wszystko jest bezpieczne. Ostatecznie oni również chcą, aby ich samochód był bezpieczny. Nikt nie chce przecież rozbijać własnego bolidu.
Problemy, które według Waché miały charakter mechaniczny, sprawiły, że podczas Grand Prix Belgii Red Bull tymczasowo powrócił do bardziej konwencjonalnego tylnego skrzydła. Po przeprowadzeniu dodatkowych prac „Macarena” wróciła jednak już na Hungaroringu, gdzie korzystali z niej zarówno Verstappen, jak i Isack Hadjar. FIA nie planuje obecnie dalszej ingerencji w samą koncepcję, co jest istotne również dla pozostałych ekip. McLaren przetestował już własną wersję obracanego skrzydła i zamierza wykorzystać ją w wyścigu podczas jednej z pierwszych rund po przerwie wakacyjnej.