Leclerc: Słaby wynik na Monzy boli jeszcze mocniej

Monakijczyk ma nadzieję, że od Mugello Scuderia zacznie dokonywać stopniowych postępów.
05.09.2018:59
Nataniel Piórkowski
1115wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc nie ukrywa, że problemy Ferrari stają się jeszcze bardziej bolesne na domowym torze, jakim jest Monza.

Po raz pierwszy od 1984 roku żaden z czerwonych bolidów nie rozpocznie wyścigu o Grand Prix Włoch z pierwszej dziesiątki.

Przed tym weekendem nie mieliśmy specjalnie dużych oczekiwań - przyznał Leclerc, który musiał zadowolić się trzynastą pozycją. Wiedzieliśmy, że Spa i Monza są prawdopodobnie najgorszym torami dla naszego bolidu. Kolejny taki tor czeka nas w nieco dalszej części kalendarza.

Jest jak jest... Nie jest łatwo, bo gdy przejeżdżasz dobre okrążenie i wystarcza ono zaledwie na trzynaste miejsce, to nie ma żadnych powodów do optymizmu.

Teraz nic z tym nie zrobimy. Możemy jedynie próbować wykorzystać pełen potencjał bolidu. To właśnie robimy. Ten wynik boli tym bardziej, że osiągnęliśmy go na domowym torze. Niestety takie są bieżące realia. Musimy ciężko pracować i mam nadzieję, że na Mugello, w domu Ferrari, będzie nieco lepiej.

Mam wielką nadzieję, że od kolejnego weekendu zaczniemy dostrzegać światełko w tunelu. Mamy dwa bardzo ciężkie weekendy i próbujemy różnych rzeczy. Nie znajdziemy jednak cudownego sposobu, aby odrobić straty. Musimy zachować pokorę, motywację i wierzyć, że nadejdą dla nas lepsze dni.

Vettel, który ukończył kwalifikacje na siedemnastym miejscu, narzekał na jazdę kierowców przygotowujących się do rozpoczęcia pomiarowego okrążenia. Nie było żadnego powodu, aby wszyscy zaczęli się wyprzedzać. Ustanowiono minimalny czas okrążenia, więc po prostu wszyscy powinni się do niego dostosować. W chwili gdy zaczyna się wyprzedzanie, pojawiają się problemy. Tak było dzisiaj.