Grosjean: Wypadek zmienił moje podejście do IndyCar

Francuz przez pewien czas rozważał zaangażowanie się w amerykańską serię.
05.12.2014:41
Nataniel Piórkowski
795wyświetlenia
Embed from Getty Images

Romain Grosjean przyznaje, że po wypadku z wyścigu o Grand Prix Bahrajnu zmienił podejście do perspektywy, jaką było dla niego przejście do serii IndyCar.

Francuz rozważał zaangażowanie się w amerykańską serię, wiedząc, że nie ma żadnych szans na utrzymanie się w stawce kierowców F1 po sezonie 2020.

Grosjean otwarcie przyznawał, że obawia się rywalizacji na owalach. Tymczasem w kalendarzu IndyCar na 2021 rok większość wyścigów zaplanowano właśnie na tego typu obiektach. W dodatku na perspektywę 34-latka wpłynął wypadek, do którego doszło tuż po starcie rywalizacji w GP Bahrajnu.

Był taki moment, gdy rzeczywiście rozmawialiśmy o IndyCar. Myślenie teraz o ryzyku, jakie niosą za sobą wyścigi na owalach, gdzie dochodzi do wielkich karamboli; świadomość tego, że moja rodzina byłaby daleko ode mnie, oglądałaby to wszystko w telewizji... Nie ukrywam, to bardzo ciężkie. Nie wiem, czy byłbym w stanie się na to zdecydować.

Grosjean przekonuje, że jego priorytetem jest teraz powrót do ścigania przy okazji finałowej eliminacji sezonu w Abu Zabi. Obecnie największą przeszkodą stojącą na drodze Francuza są oparzenia lewej ręki.

Pierwszy i jedyny cel na tę chwilę to próba powrotu do bolidu w Abu Zabi. Postanowiłem, że do chwili gdy być może uda mi się wziąć udział w wyścigu w Abu Zabi, nie podejmę żadnych decyzji w sprawie przyszłości. Jeszcze tydzień temu priorytetem było podpisanie umowy i zapewnienie sobie wyścigowego fotela na sezon 2021. Teraz priorytety nieco się zmieniły.

Jeśli nie będę się ścigał w sezonie 2021, to przesiądę się na rower, potrenuję kitesurfing, spędzę czas z moimi dziećmi, będę cieszył się życiem i czasem z dala od pracy. Nie miałem takiej przerwy odkąd skończyłem 17 lat.