Sainz: Jestem zdziwiony plotkami rozsiewanymi przez włoskie media

Hiszpan uważa je za próbę destabilizacji Ferrari po pierwszym wyścigu sezonu.
18.03.2311:28
Nataniel Piórkowski
734wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz przyznał, że jest zaskoczony publikacjami włoskich mediów, które sugerują, że w Ferrari dochodzi do wewnętrznych konfliktów.

Scuderia rozpoczęła sezon od słabego występu w Grand Prix Bahrajnu. Leclerc nie dojechał do mety ze względu na awarię silnika, podczas gdy Sainz zajął czwartą lokatę, tracąc na mecie blisko 50 sekund do zwycięzcy - Maxa Verstappena.

Kilka dni po pierwszym wyścigu kampanii, media w Italii zaczęły informować o napięciach, które miały pojawić się w stajni z Maranello. Jako potwierdzenie doniesień przywoływano niespodziewane odejście Davida Sancheza, który odpowiadał za rozwój koncepcji bolidu.

Sugerowano, że ekipa podzieliła się na dwa obozy, z których jeden tworzą stronnicy dawnego szefa - Matti Binotto. Donoszono także o pierwszych nieporozumieniach pomiędzy następcą Włocha - Fredem Vasseurem a dyrektorem zarządzającym Ferrari - Benedetto Vigną, który ma dysponować szerokimi uprawnieniami do podejmowania decyzji w sprawach Scuderii.

Corriere dello Sport wyrażało nawet niepewność co do przyszłości dyrektora wyścigowego - Laurenta Mekiesa, który odpowiada za pracę zespołu podczas weekendów Grand Prix.

Zapytany o to, jakie nastroje panują w zespole, Sainz powiedział: Są o wiele lepsze niż można przeczytać w wiadomościach. Jeśli spojrzymy na ostatni tydzień i na to, ile krążyło plotek na nasz temat, to można by sądzić, że Ferrari nie jest w tej chwili w najlepszej sytuacji.

Mogę wam jednak powiedzieć, że jeśli o nas chodzi, to sytuacja jest niezwykle klarowna. Wiemy, co musimy poprawić, wiemy, jak to zrobić i jakie są nasze cele - krótko, średnio i długoterminowe.

Jestem naprawdę zaskoczony tym, jak niektórzy ludzie w ojczyźnie, we Włoszech, próbowali zdestabilizować nasz zespół - zaakcentował Hiszpan.

Niektórzy używali określenia „kryzys”. Za nami tylko jeden wyścig. Nie da się ocenić osiągów po jednym weekendzie.

Będziemy pierwszymi, którzy wyrażą rozczarowanie tym, jak potoczył się dla nas ostatni wyścig. Jesteśmy tym zaniepokojeni. Powiem więcej, osobiście nas to dotknęło i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby dokonać postępów.

Jestem o to całkiem spokojny. Widzę, że nasi ludzie w Maranello są zaangażowani, skoncentrowani i przyświeca im jasny cel. W moim przypadku jest dokładne tak samo.