Russell: Aston Martin może rzucić wyzwanie czołówce
Pod wrażeniem konstrukcji AMR26 jest z kolei James Vowles z Williamsa.
05.02.2620:01
115wyświetlenia
Embed from Getty Images
George Russell uważa, że Aston Martin jest zespołem, który ma największe szanse, by w sezonie 2026 Formuły 1 rzucić wyzwanie ubiegłorocznej czołowej czwórce.
Mercedes, Ferrari, Red Bull i przede wszystkim aktualni mistrzowie - McLaren - w ostatnich latach wyraźnie odjechali pozostałej części stawki. Do tego stopnia, że ostatnim wyścigiem wygranym przez zespół spoza tej czwórki było Grand Prix Węgier 2021, kiedy to niespodziewane zwycięstwo odniósł Esteban Ocon z Alpine.
Gruntowna zmiana w przepisach technicznych, do jakiej doszło przed tym sezonem, może jednak znacząco wpłynąć na układ sił. Jedną z ekip, która w roku 2026 będzie szukać swojej szansy na ucieczkę ze środka stawki jest Aston Martin, który ubiegłoroczną kampanię zakończył na rozczarowującym, siódmym miejscu w mistrzostwach konstruktorów.
Sezon 2026 będzie jednak pierwszym, w którym stajnia z Silverstone korzystać będzie z samochodu zaprojektowanego przez Adriana Newey'a, który w międzyczasie został mianowany szefem zespołu.
Zdaniem kierowcy Mercedesa, George'a Russella, absolutnie nie można lekceważyć Astona Martina.
Choć Newey jest dziś szefem zespołu Astona Martina, gdy dołączył w marcu ubiegłego roku, jego rola polegała na zarządzaniu stroną techniczną, a jego jedynym celem było rozwijanie nowego bolidu. AMR26, który zadebiutował na torze Catalunya w ubiegły czwartek, od razu przykuł uwagę konkurencji, w szczególności jego masywny nos, sekcje boczne, czy zawieszenie.
George Russell w dalszej części swojej wypowiedzi zaznaczył jednak, że interesujący wygląd samochodu nie zawsze przekłada się na szybkie czasy okrążeń. Newey niedawno ujawnił choćby, że testy AMR26 w tunelu aerodynamicznym rozpoczęły się z około czteromiesięcznym opóźnieniem, a Aston Martin pojawił się na zamkniętych testach w Barcelonie dopiero czwartego dnia.
To oznacza, że zespół pokonał najmniejszy dystans ze wszystkich ekip - z wyjątkiem Williamsa, który w ogóle się tam nie pojawił. Ponadto, pojawiają się też wątpliwości co do zdolności zespołu z Silverstone do skutecznego rozwoju bolidu, biorąc pod uwagę stopniowy spadek jego formy od sezonu 2023.
George Russell uważa, że Aston Martin jest zespołem, który ma największe szanse, by w sezonie 2026 Formuły 1 rzucić wyzwanie ubiegłorocznej czołowej czwórce.
Mercedes, Ferrari, Red Bull i przede wszystkim aktualni mistrzowie - McLaren - w ostatnich latach wyraźnie odjechali pozostałej części stawki. Do tego stopnia, że ostatnim wyścigiem wygranym przez zespół spoza tej czwórki było Grand Prix Węgier 2021, kiedy to niespodziewane zwycięstwo odniósł Esteban Ocon z Alpine.
Gruntowna zmiana w przepisach technicznych, do jakiej doszło przed tym sezonem, może jednak znacząco wpłynąć na układ sił. Jedną z ekip, która w roku 2026 będzie szukać swojej szansy na ucieczkę ze środka stawki jest Aston Martin, który ubiegłoroczną kampanię zakończył na rozczarowującym, siódmym miejscu w mistrzostwach konstruktorów.
Sezon 2026 będzie jednak pierwszym, w którym stajnia z Silverstone korzystać będzie z samochodu zaprojektowanego przez Adriana Newey'a, który w międzyczasie został mianowany szefem zespołu.
Zdaniem kierowcy Mercedesa, George'a Russella, absolutnie nie można lekceważyć Astona Martina.
Myślę, że najlepszym scenariuszem - zarówno dla sportu, jak i dla kierowców - jest sytuacja, w której kilku zawodników i kilka zespołów walczy ze sobą na równych warunkach- powiedział Brytyjczyk.
W tej chwili wygląda na to, że Red Bull, McLaren, Ferrari i my jesteśmy czterema zespołami, które są dość blisko siebie, ale nie można ignorować tego, co zobaczyliśmy u Astona Martina i tego, co Adrian zrobił z tym samochodem.
Wygląda to naprawdę spektakularnie, a Honda w ostatnich latach z Red Bullem miała bardzo dobry silnik. Wiemy więc dobrze, na co ich stać. To byłoby niesamowite zobaczyć taką walkę. Pamiętam rok 2010, gdy McLareny, Fernando i Red Bulle walczyli ze sobą - o to właśnie chodzi w tym sporcie i mamy nadzieję, że właśnie tak będzie w tym roku.
Choć Newey jest dziś szefem zespołu Astona Martina, gdy dołączył w marcu ubiegłego roku, jego rola polegała na zarządzaniu stroną techniczną, a jego jedynym celem było rozwijanie nowego bolidu. AMR26, który zadebiutował na torze Catalunya w ubiegły czwartek, od razu przykuł uwagę konkurencji, w szczególności jego masywny nos, sekcje boczne, czy zawieszenie.
Adrian jest po prostu kreatywnym projektantem- powiedział szef Williamsa, James Vowles.
To naprawdę imponujące, co zrobił z wahaczami, umieszczając je w miejscach, w których - moim zdaniem - nie powinny się znaleźć.
A jednak je tam umieścił. Zobaczycie to w naszym przednim zawieszeniu - jest trochę inne, ale kierunek, w jakim poszedł Adrian, to czysty Adrian. Bardzo imponujące, bardzo kreatywne, bardzo ekstremalne. Nie chciałbym być autorem tego rozwiązania - powiem to wprost.
George Russell w dalszej części swojej wypowiedzi zaznaczył jednak, że interesujący wygląd samochodu nie zawsze przekłada się na szybkie czasy okrążeń. Newey niedawno ujawnił choćby, że testy AMR26 w tunelu aerodynamicznym rozpoczęły się z około czteromiesięcznym opóźnieniem, a Aston Martin pojawił się na zamkniętych testach w Barcelonie dopiero czwartego dnia.
To oznacza, że zespół pokonał najmniejszy dystans ze wszystkich ekip - z wyjątkiem Williamsa, który w ogóle się tam nie pojawił. Ponadto, pojawiają się też wątpliwości co do zdolności zespołu z Silverstone do skutecznego rozwoju bolidu, biorąc pod uwagę stopniowy spadek jego formy od sezonu 2023.
Myślę, że Aston Martin był chyba najbardziej wyróżniającym się zespołem pod względem projektu samochodu- dodaje Russell.
Wszyscy patrzyli na tylne zawieszenie - wizualnie wygląda ono naprawdę imponująco, ale to nie jest konkurs piękności.
To rywalizacja o to, kto jest najszybszy na torze. Ludzie zawsze spoglądają na najszybszy samochód i w Melbourne przekonamy się, który to. Cokolwiek to będzie, to właśnie ten bolid stanie się punktem odniesienia i inspiracją.
Maciej Wróbel