Glock nie myśli o powrocie do Formuły 1

Niemiec uważa, iż zespoły nie są w stanie zatrudnić kierowcy bez wsparcia finansowego
04.08.1409:14
Mateusz Szymkiewicz
1483wyświetlenia

Timo Glock przyznał, że nie myśli o powrocie do Formuły 1.

Niemiec jest byłym kierowcą Jordana, Toyoty oraz Marussi, z której został zwolniony przed startem sezonu 2013, ze względu na skomplikowaną sytuację finansową zespołu. Kilka dni później Glock został zakontraktowany przez BMW do mistrzostw DTM i w kilku wypowiedziach nie wykluczył, że kiedyś będzie chciał wrócić do Formuły 1.

Mimo to w niedawnej rozmowie z agencją prasową DPA, 32-latek przyznał, że powrót do Królowej Sportów Motorowych nie wchodzi już w grę. Obecna sytuacja jest dosyć jasna i w stawce są tylko trzy lub cztery zespoły, które są w stanie płacić swoim kierowcom. Reszta patrzy tylko na to, ile pieniędzy jest w stanie wnieść ze sobą dany zawodnik. W moim mniemaniu, to nie jest cel tego sportu. Dlatego w tym momencie nie widzę tego w mojej przyszłości i nie myślę już o tym. W tym momencie mam dużo zabawy i byłbym szczęśliwy, gdybym mógł to kontynuować przez kilka najbliższych lat - powiedział Timo Glock.

KOMENTARZE

4
seba97
06.08.2014 07:20
Całkowicie popieram przedmówcę :D ;)
Gszegosz
06.08.2014 06:52
Postawa godna pochwały. Po co pchać się o burdelu? Jest tyle serii w których to umiejętności kierowców decydują o ich posadzie a pieniądze grają drugie skrzypce. Jesli Glock jest zadowolony z jazdy w DTM to nie pozostaje mi nic jak życzyć mu sukcesów.
Anderis
04.08.2014 09:12
Glock oczywiście przesadza. Jest pięć zespołów, które w ogóle nie patrzą na to, ile pieniędzy jest w stanie wnieść ze sobą dany zawodnik (Mercedes, Red Bull, Ferrari, McLaren, Toro Rosso) i kolejne 2 albo 3, które może i patrzą na to w pewnym stopniu, ale jest szansa dla utalentowanego kierowcy przebić się tam do składu (Hulk w Force India, Bottas w Williamsie itp.). Ba, powiedziałbym, że nie ma ani jednego zespołu, który patrzy TYLKO na pieniądze, każdy zespół ma co najmniej jednego zawodnika, który jest kompromisem pomiędzy wnoszonym budżetem, a jak najlepszymi umiejętnościami, bo sądzę, że Marussia byłaby w stanie znaleźć gościa, który przebiłby wkład finansowy Bianchiego, a Caterham Kobayashiego. Co do Glocka, to facet był gorszy od Trulli'ego i nie zawsze potrafił dominować kierowców-debiutantów pokroju Pica. Moim zdaniem to nie jest jakaś wielka strata, że go tu nie ma, choć pewnie najsłabszym kierowcą w obecnej stawce by nie był. Ale gdyby był naprawdę dobry, to utrzymałby się bez sponsorów, nawet w środku stawki, tak, jak Hulk.
Carolius
04.08.2014 08:57
Wcale się mu nie dziwię, bo w F1 brakowało mu szczęścia. Ten gość miał spory potencjał ale nie miał szczęścia do zespołów...