Hamilton: Odprężyłem się, gdy poznałem nowe dowody Ferrari

Brytyjczyk przyznał, że przygotowania do weekendu we Francji były dla niego dość nietypowe.
22.06.1918:37
Nataniel Piórkowski
1582wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton dał jasno do zrozumienia, że przestał przejmować się sprawą wniosku Ferrari o ponowne zbadanie incydentu z udziałem Sebastiana Vettela, gdy usłyszał, jakie nowe dowody przedstawi sędziom włoski zespół.

Na początku tygodnia Scuderia poprosiła FIA o rozważenie ponownego otwarcia sprawy kary czasowej, nałożonej na Vettela podczas wyścigu o GP Kanady, przez którą Niemiec stracił zwycięstwo na rzecz Hamiltona.

Zgodnie z Międzynarodowym Kodeksem Sportowym ekipa z Maranello musiała przedstawić sędziom nowe dowody. W piątek okazało się, że oprócz danych telemetrycznych, GPS i zapisów z kamer do wniosku załączono nagranie z analizą incydentu, którą na antenie telewizji Sky F1 przedstawił były kierowca serii Grand Prix - Karun Chandhok.

Hamilton pojawił się na torze dopiero w piątek, gdyż dzień wcześniej brał udział w Paryżu w ceremonii ku pamięci zmarłego projektanta mody - Karla Lagerfelda.

Ten weekend zaczął się trochę inaczej. Zazwyczaj przylatujemy na miejsce w czwartek rano lub w środę w nocy. Tym razem wylądowałem w czwartek wieczorem. Bez problemu zrealizowaliśmy nasz problem, ale gdy jesteś przyzwyczajony do czterodniowego weekendu i trzeba coś zmienić, nie zawsze jest łatwo.

Czułem się dziwnie gdy tu przybywałem, wiedząc, że Ferrari poświęcało czas skupiając się na czymś, co było już przeszłością. Naturalnie ja i mój zespół skupialibyśmy się głównie na próbach ulepszenia naszego bolidu.

Rano pojawiłem się na torze i usłyszałem, że nowym dowodem Ferrari było nagranie analizy Karuna Chandhoka. Po tym byłem już bardzo odprężony i po prostu przestałem myśleć o całej tej sprawie.

Pięciokrotny mistrz świata został wygwizdany przez niektórych kibiców, gdy w Montrealu odbierał trofeum za zwycięstwo w GP Kanady. Hamilton dał jasno do zrozumienia, że czerpie siłę ze wspierających go wiadomości, które napływały do niego od fanów w mediach społecznościowych. Gdy słyszysz gwizdy nie jest łatwo, ale to część gry. Jeśli ma to na mnie jakoś działać, to z reguły mnie pobudza. Wiem, że gdy pojawiam się na wyścigach mogę liczyć na fantastyczne wsparcie moich kibiców, szczególnie mocno doświadczam tego w mediach społecznościowych.