Vettel: Wypadki Bianchiego i Huberta to dzwonek alarmowy

Niemiec podkreśla, że chce, aby tor Spa nadal gościł wyścigi F1.
09.09.1911:04
Nataniel Piórkowski
1641wyświetlenia
Embed from Getty Images

Sebastian Vettel uważa, że tragiczne wypadki Julesa Bianchiego i Anthoine'a Huberta powinny być dzwonkiem alarmowym dla środowiska sportów motorowych.

Czterokrotny czempion F1 nie chce wyciągać pochopnych wniosków z fatalnego incydentu, do jakiego doszło w ubiegłą sobotę tuż po starcie wyścigu Formuły 2.

Myślę, że nie mogło wydarzyć się nic gorszego. Wypadek zostanie szczegółowo zbadany. To właściwe postępowanie w tego typu przypadkach. Każdy tego oczekuje. Kreślenie jakichkolwiek konkluzji jest prawdopodobnie niewłaściwe. Najpierw musimy dysponować pełnym obrazem, składającym się z różnych elementów. O niektórych już wspomniano, ale na pewno są też inne.

Vettel podkreślił, że Formuła 1 powinna nadal ścigać się na Spa. Jestem wielkim orędownikiem wyścigów na Spa. To wspaniały tor z bogatą historią. Wiele jego zakrętów jest bardzo wyjątkowych. Na pewno jednak po tym co się wydarzyło musimy dokładnie przyjrzeć się sprawie. Minie trochę czasu, zanim dokładnie zrozumiemy co się wydarzyło i będziemy mogli przedstawić jakieś wnioski.

Z tego co rozumiem do wypadku doprowadził pewien łańcuch zdarzeń. W sobotę każdy miał swój moment zadumy. W niedzielę trzeba było wrócić na tor i wziąć udział w wyścigu. Do pewnego stopnia to część sportów motorowych. Są niebezpieczne, ale to element emocji.

Ostatnie lata powinny być jednak dla nas dzwonkiem alarmowym. Najpierw straciliśmy Julesa, teraz Anthoine'a. To pokazuje, że wciąż są pewne zagrożenia, nawet jeśli niektórzy ludzie mówią, że nasz sport jest zbyt bezpieczny i nudny. Wciąż są rzeczy, które można poprawić i które trzeba poprawić. Są rzeczy, nad którymi należy pracować.

Bez namysłu zamieniłbym nudne mistrzostwa na to, aby Jules i Anthoine byli z nami z powrotem. Myślę, że nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości.