Wurz: Kierowcy popierają organizację wyścigów bez publiczności

Szef GPDA dodał, że nie będzie problemów z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestnikom GP.
27.05.2018:43
Maciej Wróbel
344wyświetlenia
Embed from Getty Images

Były kierowca F1 i obecny szef GPDA - Alex Wurz twierdzi, że wszyscy kierowcy w pełni popierają powrót Formuły 1, jaki ma odbyć się przy pomocy organizacji "wyścigów duchów".

Z powodu pandemii koronawirusa nie odbył się jeszcze żaden wyścig sezonu 2020. Od kilku tygodni w wielu krajach obserwuje się wyraźne polepszenie się sytuacji, w związku z czym coraz więcej rozgrywek sportowych budzi się do życia. Na początek lipca zaplanowany jest powrót Formuły 1, jednak jest wielce prawdopodobne, iż pierwsze Grand Prix w tym roku odbędą się bez udziału publiczności.

Alex Wurz w rozmowie ze Sky Sports przyznał, że jest przekonany, że wszystko zostało należycie przygotowane, by takie wyścigi mogły dojść do skutku oraz że wszelkie obawy o bezpieczeństwo są w tym momencie nieuzasadnione.

Austriak porównał także wysiłki mające na celu zminimalizowanie ryzyka zakażeniem COVID-19 w świecie Formuły 1 do szeroko zakrojonych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa w sporcie od tragicznego weekendu na Imoli w 1994 roku.

Były kierowca zespołów Benetton czy Williams reprezentował kierowców na ostatniej wideokonferencji z udziałem FIA oraz Liberty Media. Podczas spotkania poruszono między innymi temat skutecznej organizacji Grand Prix Austrii. Wurz przyznał, że wspaniale było zobaczyć, jak przygotowano się na każdą możliwą ewentualność.

To nie były negocjacje - stwierdził 46-latek. Po prostu dyskutowaliśmy, debatowaliśmy i połączyliśmy siły umysłów wszystkich tych osób zaangażowanych w nasz sport, by zapewnić mu możliwie jak najszybszy i najbezpieczniejszy powrót. Sporty motorowe, w szczególności od czasu śmierci Ayrtona Senny i Rolanda Ratzenbergera na torze Imola, stały się niezwykle bezpieczne, nawet pomimo tego, że każdego dnia jedziemy na limicie.

Każdy zaangażowany w motorsport - od mechaników, poprzez szefów zespołów aż do samych władz - jest już oswojony z bardzo wymagającymi przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa. Pracowało to fantastycznie przez ostatnie trzy czy cztery dekady. Sir Jackie Stewart zainicjował całą tę kampanię na rzecz bezpieczeństwa, dzięki czemu nasz sport stał się niezwykle bezpieczny, nawet mimo tego, że stale podnosiliśmy osiągi.

Wspaniale jest móc obserwować, jak wszystkie zaangażowane osoby z FIA, F1, a także kierowcy oraz partnerzy biznesowi sumiennie pracowały, abyśmy mogli zrobić wszystko co w naszej mocy, by zapewnić bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom oraz całej społeczności.

Wurz podkreślił, że królowa sportów motorowych będzie mogła zawitać tylko do tych krajów, w których lokalna służba zdrowia nie odczuje wpływu, jaki wywoła organizacja wydarzenia pokroju Grand Prix Formuły 1. Nie zamierzamy wybierać się do krajów, które kryzys dotknął w największym stopniu. Chodzi tu również o wpływ na zdolności służb medycznych - nie tylko na torze, ale i na poziomie regionalnym czy ogólnokrajowym. To już postanowione. Zarówno Jean Todt, jak i Chase Carey postawili sprawę jasno.

Jestem Austriakiem i w sprawie Austrii jestem pewien, że nasza służba zdrowia sprosta zadaniu. Jako naród mieliśmy dużo szczęścia, bowiem zakażeń nie było u nas zbyt wiele. Jeśli chodzi o pojemność szpitali, czy ilość dostępnych jednostek w okolicach Red Bull Ringu, to zapewniam, że nie ma żadnych problemów. Teraz musimy upewnić się, że nie przyczynimy się do rozprzestrzenienia wirusa na terenie kraju goszczącego Grand Prix. Wlicza się w to również zachowanie odpowiednich odległości między osobami przemieszczającymi się po padoku, by zminimalizować ryzyko zakażenia.

Szef GPDA dodał także, iż choć kierowcy zdecydowanie woleliby ścigać się przy pełnych trybunach, to jednak mając na uwadze dobro sportu nie mieli problemu z pójściem na kompromis w tej kwestii. Myślę, że żadna osoba ze świata motorsportu, żaden kierowca, wliczając w to mnie, nie jest fanem "wyścigów duchów". To dlatego, że żyjemy emocjami, którymi się dzielimy. Mecz piłki nożnej czy zawody lekkoatletyczne mają stadiony. My mamy tory mogące pomieścić sto tysięcy widzów, które wspólnie oglądają wielkie widowisko i to właśnie robi wielką różnicę.

Żaden kierowca, z którym rozmawiałem, a rozmawiam z nimi bardzo często, nie powiedział mi, że nie chce się ścigać przy pustych trybunach, ani że jest to coś niewłaściwego. Tak naprawdę to jest właściwy krok, gdyż mamy zobowiązanie wobec naszej branży. F1 jest marką o globalnym zasięgu. Każdy rząd na świecie ma za zadanie napędzać przemysł, ekonomię, ponieważ zależą od tego losy wielu rodzin i hipotek. Tak samo jest w Formule 1. Tak więc "wyścigi duchów" są środkiem, który pozwoli nam na powrót do ścigania wcześniej, niż miałoby to miejsce w wypadku wyścigów z udziałem kibiców. Takie wyścigi nas właśnie teraz czekają i kierowcy w pełni to akceptują - zakończył 46-latek.