Lauda: kierowcy mają prawo do bycia egoistami

Austriak przekonuje, że to jedyny sposób na zdobycie tytułu
13.04.1513:53
Igor Szmidt
1775wyświetlenia

Niki Lauda przyznał, że zarówno Lewis Hamilton, jak i Nico Rosberg mają pełne prawo do skupiania się wyłącznie na przebiegu swojego własnego wyścigu. Podczas konferencji prasowej po Grand Prix Chin na sali odczuwalne było wyraźne napięcie pomiędzy kierowcami Mercedesa.

Lewis Hamilton przyznał, że jechał swój własny wyścig i nie interesował się losami swojego zespołowego partnera. To z kolei doprowadziło do oskarżeń Rosberga, jakoby aktualny mistrz świata celowo próbował spowolnić swojego kolegę, którego gonił Sebastian Vettel.

Dyrektor niewykonawczy Mercedesa przyznał, że nie widzi żadnego problemu w sposobie w jaki Hamilton odniósł swoje ostatnie zwycięstwo. Pewnie, Hamilton będzie jeździł egoistycznie. Ci faceci... powiedzmy, że nazywam ich egocentrycznymi bękartami. Jest to jedyny sposób na zdobycie mistrzowskiego tytułu. To wiedza stara jak świat - skomentował Lauda.

Szef Mercedesa Toto Wolff powiedział w niedzielę, że zespół spróbuje zmniejszyć napięcia pomiędzy tą dwójką i choć Lauda zgadza się, że z czasem problem nieco ucichnie, to jest świadom, że w przyszłości takie sytuacje mogą się pojawiać. Gdy zaczyna być gorąco, Nico robi dokładnie to samo Lewisowi, co on jemu. Zgadzam się z tym w pełni, tak już jest. W końcu to są wyścigi. Tutaj nie ma miejsca na przyjaźń. Kiedy się ścigasz, musisz walczyć. Kiedy jesteś zły, wyrażasz to, jednak koniec końców wszystko się uspokoi. Jedziemy do Bahrajnu aby ponownie zacząć tę samą walkę - zakończył.

KOMENTARZE

5
LH44fan
13.04.2015 09:54
Nawet jak wygra kwalifikacje, to wiele mu to nie da, jeśli będzie się stresował za kierownicą, co widzieliśmy w zeszłym sezonie, zwłaszcza na Monzy. Jego psychika i pewność siebie to klucz do sukcesu, bo szybkość posiada.
Karol24
13.04.2015 03:45
Rosberg musi przyśpieszyć i wygrać kwalifikacje. Jak tego nie zrobi to może mieć pretensje tylko do siebie.
mich909090
13.04.2015 12:41
Lewis wczoraj perfekcyjnie zarządzał oponami czego efektem było ponad 8 sekund przewagi przed wyjazdem samochodu bezpieczeństwa. Wiadomo zawsze ten, który jedzie drugi ma gorzej. Zwłaszcza gdy inny team jest dość blisko ale gdyby Hamilton jechał za Rosbergiem to Nico raczej długo by nie prowadził biorąc pod uwagę tempo Lewisa.Hamilton poprawił się w qualu i teraz jak na razie nie ma słabych punktów.
jpslotus72
13.04.2015 12:40
Przy względnej równowadze - szans i osiągów - Mercedes kierował się prostą regułą, że w strategii wyścigowej priorytet przysługuje temu kierowcy, który jest na prowadzeniu. To nic odkrywczego. W tym roku Hamilton pokonał Rosberga we wszystkich kwalifikacjach, więc naturalnie zapewnił sobie za każdym razem lepszą pozycję wyjściową (dosłownie i w przenośni). Więc pierwszym celem dla Rosberga powinno być zwycięstwo w kwalifikacjach (łatwo powiedzieć), a następnie wejście w pierwszy zakręt na pierwszej pozycji - wtedy ma się w rękach atuty na resztę okrążeń. W zeszłym roku indywidualny tytuł był zarezerwowany dla kierowcy Mercedesa - tym bardziej przegranie mistrzostw w tym bolidzie musiało być bolesne (mieć mistrzowski bolid i nie zostać mistrzem). Nie wiadomo, jak długo Mercedes będzie dawał taką przewagę - Williams stracił trochę tempo w tym roku, ale poprawiło się Ferrari - za rok kierowcy Srebrnych Strzał mogą mieć jeszcze trudniej. To powoduje, że Rosberg, który nie ma jeszcze mistrzostwa na koncie, będzie czuł jeszcze większą wewnętrzną presję - a tymczasem Hamlton odjeżdża (w wybranym przez siebie tempie). Jeśli zespół z takim bolidem jak ostatnio Mercedes nie zdecyduje się na skład z wyraźnym podziałem ról (lider i solidna "dwójka" - np. Senna - Berger w McLarenie), no to będzie miał ból głowy. Dwaj kandydaci do mistrzostwa w mistrzowskiej konstrukcji to "szczęście w nieszczęściu", a dokładniej - "nieszczęście w szczęściu". W poprzednim sezonie Mercedes - jako zespół fabryczny - celował przede wszystkim w tytuł dla konstruktora i nie kładł jakiegoś wielkiego nacisku na zwycięstwo konkretnego kierowcy (chociaż i Rosberg i Hamilton mieli swoich "protektorów" w ekipie). Jeśli jednak Hamilton w dalszym ciągu będzie się umacniał na prowadzeniu, to naturalnie wszystkie akcenty będą się przesuwały na niego. Dla Rosberga już teraz staje się to coraz bardziej "teraz abo nigdy" - więc można się spodziewać iskier, niekoniecznie spod podłogi...
rno2
13.04.2015 12:24
[quote]dy zaczyna być gorąco, Nico robi dokładnie to samo Lewisowi, co on jemu.[/quote] Najpierw Nico musi się znaleźć przed Lewisem - a po ostatnich 3 wyścigach wydaje się to być mało prawdopodobne. Wg mnie wczorajsze pretensje Rosberga były równie bzdurne, jak te z zeszłego Hungaroringu...