BMW wygrywa Spa 24h

Michał Broniszewski odpadł po sześciu godzinach rywalizacji
27.07.1520:53
Paweł Zając
2038wyświetlenia


Wspierana przez BMW ekipa Marc VDS sięgnęła po zwycięstwo w Spa 24h, dzięki Nicky Catsburgowi, Markusowi Paltalli i Lucasowi Luhrowi. Załoga BMW Z4 pokonała Audi R8 LMS prowadzone przez Franka Stipplera, Nico Mullera oraz Stephane Ortelliego, którzy na mecie byli przeszło okrążenie z tyłu.

Wyścig stał pod znakiem 10 neutralizacji oraz znaczących opadów deszczu, które były jedną z przyczyn początkowych problemów zwycięskiej załogi, która źle dobrała opony w mokrych warunkach. Później Marc VDS odrabiała straty i po wyprzedzeniu Ortelliego wypracowała ponad 30 sekund przewagi. Decydujące dla losów wyścigu okazały się jednak pit stopy - Audi zatrzymywało się w wyścigowych warunkach natomiast BMW podczas neutralizacji, co pozwoliło na wyrobienie sobie pełnej przewagi. Jako, że ekipa WRT zdecydowała się nie zmieniać hamulców w trakcie wyścigu, odrobienie przeszło okrążenia nie było możliwe i zespół musiał zadowolić się drugim miejscem.

Podium uzupełniała ekipa Phoenix Racing, która również korzystała z Audi, jedna z nowego modelu. Nicki Thiim, Christopher Mies oraz Christian Mamerow finiszowali przed Ferrari ścigającym się w klasie Pro-Am - Gianmaria Bruni, Alessandro Pier Guidi, Stephane Lemert i Pasin Lathouras nie mieli większych problemów i spokojnie zyskiwali kolejne pozycje. Jedno okrążenie za nimi finiszowało Audi z gwiazdami Le Mans - Mikiem Rochenfellerem, Andre Lottererem i Marcelem Fasslerem, który zmagali się z karami za przekraczanie limitów toru, a nad ranem kręcili się w Eau Rogue.

Niestety do udanych wyścigu nie zaliczy Michał Broniszewski. Załoga Polaka zakwalifikowała się na fantastycznym, trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, jednak błąd Andrei Picciniego, który podczas tej rundy wspierał ekipę Kessel Racing, wyeliminowała Ferrari z dalszej jazdy.

Jesteśmy załamani - powiedział Michał Broniszewski. Po zwycięstwie w poprzedniej rundzie w Paul Ricard liczyliśmy na kolejny udany występ i dużą porcję punktów w walce o tytuł mistrzowski. Miał nam w tym pomóc doświadczony Andrea Piccini. Początek wyścigu był dobry. Każdy z nas przejechał jedną zmianę. W szóstej godzinie w kokpicie usiadł Andrea, którego zadaniem było zapewnienie nam pierwszych punktów na koniec szóstej godziny. Niestety, dosłownie kwadrans wcześniej, gdy zajmowaliśmy drugie miejsce w klasie, Andrea popełnił błąd i uderzył podczas hamowania w inny samochód. Uszkodzone zawieszenie i układ chłodzący nie pozwoliły na dalszą jazdę. Straciliśmy bardzo dużo punktów i szanse na tytuł mistrzowski. Pozostaje nam teraz czekać na ostatnią rundę serii na Nurburgringu we wrześniu. Wciąż mamy realną szanse na drugie miejsce w klasyfikacji sezonu.