Mercedes chce zapewnić sobie w Monako status trzeciej siły stawki

Russell i Hamilton podkreślają, że nie mają tempa, by zagrozić Ferrari i Red Bullowi.
27.05.2219:15
Nataniel Piórkowski
985wyświetlenia
Embed from Getty Images

Kierowcy Mercedesa liczą na utrzymanie się za Ferrari i Red Bullem w dalszej części Grand Prix Monako.

Przed tygodniem George Russell i Lewis Hamilton zaprezentowali w Hiszpani konkurencyjną dyspozycję. Podczas piątkowych treningów w Monte Carlo nie zajmowali już jednak lokat w ścisłej czołówce.

Za nami relatywnie udany piątek, ale pod względem osiągów nie jesteśmy tam, gdzie chcielibyśmy być - stwierdził Russell, szósty kierowca w FP2.

Monako to bardzo trudny tor, zwłaszcza przy obecnej generacji bolidów. Są one ustawiane w bardzo sztywnej konfiguracji, tak aby zmusić do pracy aerodynamikę. Nie jest więc łatwo jechać na limicie po tak nierównej nawierzchni, jak ta tutaj.

Musisz okazywać temu obiektowi nieco większy szacunek, niż dotychczas. Są tu nawet sekcje, w których mało brakuje do poderwania obu przednich kół. Wieczorem czeka nas trochę pracy, aby sprawić, by bolid stał się nieco łatwiejszy w prowadzeniu. Zobaczymy, co uda nam się przygotować, aby przynajmniej utrzymać pozycję za Ferrari i Red Bullem

Hamilton, który finiszował FP2 z dwunastym czasem, nie zaliczył reprezentatywnego okrążenia przez błąd popełniony w zakręcie Mirabeau. Siedmiokrotny mistrz świata przyznał, że ostro walczył o to, by przejechać choćby jedno przyzwoite kółko.

Często podskakiwaliśmy dzisiaj na wybojach. Nie było to morświnowanie - po prostu cały bolid znajduje się blisko asfaltu i jest sztywno ustawiony. W takiej konfiguracji uderzanie o nawierzchnię jest czymś nieuniknionym.

Przed drugim treningiem udało nam się nieco poprawić nasz bolid. Mamy jeszcze do wykonania trochę analiz, aby znaleźć odpowiedną równowagę pomiędzy najlepszymi osiągami a zdatnym do jazdy balansem. Właściwie nie ustanowiłem jeszcze przyzwoitych międzyczasów. Przyczepność stała jednak na całkiem wysokim poziomie. Nawet wtedy, gdy próbowaliśmy naciskać.

Koniec końców myślę, że mamy potencjał, aby liczyć się w walce. Może nie na takim poziomie, aby rywalizować z Ferrari i Red Bullem, ale pozwalającym nam na pokonanie pozostałych zespołów.